nauka

Statek kosmiczny napędzany fuzją termojądrową? Niewykluczone

Wydawać by się mogło że idea wykorzystania atomu do napędzania statków kosmicznych umarła wraz z projektami Orion, Longshot czy Prometeusz. Jednak naukowcy z University of Washington nie poddają się i zapowiadają, że tego lata przeprowadzony zostanie test ich technologii, która miałaby zastąpić rakiety na paliwo chemiczne fuzją termojądrową.

Nie, to nie żart, choć amerykańscy naukowcy wcale nie twierdzą, że udało im się opracować tzw. „zimną fuzję”. Zamiast tego planują wykorzystać energię powstającą na skutek reakcji fuzji termojądrowej – taki projekt Orion na sterydach, ponieważ zamiast bomb atomowych, statek miałby być wprawiany w ruch przez impulsy energii powstające podczas syntezy termojądrowej.

Naukowcy wychodzą z bardzo konkretnego założenia, że dzisiejsze silniki napędzające statki kosmiczne nie pozwalają na to, by ludzie mogli sięgnąć gwiazd. A nawet najbliższych nam planet. W zależności od tego jak położone będą względem siebie Ziemia i Mars, podróż na Czerwoną Planetę i z powrotem, przy pomocy rakiety na paliwo chemiczne, trwałaby od 501 dni, do nawet kilku lat.

Tymczasem według wyliczeń zespołu profesora Johna Slougha, który prowadzi te badania, można by skrócić ten czas do 30-90 dni. A to byłby dużo praktyczniejszy i tańszy sposób podróżowania.

Tylko czy można wykorzystać do tego celu fuzję termojądrową?

Slough i jego współpracownicy twierdzą, że tak. Już teraz udało im się przeprowadzić zakończone sukcesem testy laboratoryjne poszczególnych części ich systemu. Następnym krokiem będzie zbudowanie pełnego „silnika” i eksperymentalne sprawdzenie czy za pomocą ich technologii uda się uzyskać fuzję termojądrową. Jadnak każdy, kto spodziewał się, że silnik tego typu zostawiałby za sobą ślad w postaci ogromnych kuli ognia, może być rozczarowany. W porównaniu do eksplozji bomby wodorowej, energia generowana podczas takiego impulsu byłaby miliard razy mniejsza.

Cały pomysł opiera się na stworzeniu plazmy, która wypychana byłaby w kierunku dyszy silnika przez pole magnetyczne. Następnie silnik „wystrzeliłby” w jej kierunku fragmenty pierścieni wykonanych z litu, które miałyby za zadanie „ścisnąć” pole magnetyczne do tego stopnia, że w plazmie rozpoczęłaby się reakcja syntezy termojądrowej. Wszystko ma odbywać się bardzo szybko, dzięki czemu odpada problem utrzymywania plazmy, w której zachodzi reakcja termojądrowa. Po kilku milisekundach ściskania, wszystko miałoby być wypchnięte na zewnątrz przez dyszę rakiety.

„Wydaje mi się, że wszyscy byli zadowoleni kiedy mogli zobaczyć potwierdzenie tego, że nasz mechanizm kompresji plazmy działa,” stwierdził Slough. „Mamy nadzieję, że uda nam się zainteresować świat faktem, że fuzja termojądrowa nie zawsze jest odległa w czasie o jakieś 40 lat i nie zawsze musi kosztować 2 miliardy dolarów.”

Nie pozostaje nic innego jak tylko trzymać kciuki za powodzenie eksperymentu z całym silnikiem.


podobne treści