nauka

Stacja badawcza Halley VI, czyli AT-AT na Antarktydzie

Naukowcy, którzy chcą założyć na Antarktydzie stacje badawcze mają problem. I nie chodzi tu o globalne ocieplenie – lodowce po prostu zmierzają do oceanu w średnim tempie około trzystu metrów rocznie. Rozwiązaniem może okazać się… AT-AT.

Stacja badawcza Halley VI, zaprojektowana na potrzeby British Antarctic Survey (BAS), nie służy co prawda do transportu piechoty i nie jest wyposażona w dwa ciężkie działa laserowe, ale podstawowa zasada jej działania jest podobna do działania transportera znanego każdemu fanowi Gwiezdnych Wojen – wyposażono ją bowiem w „nogi”, dzięki którym może poruszać się po śniegu.

Ten wyjątkowy ośrodek badawczy ma oficjalnie zostać otwarty jutro i stanie się domem dla około 50 naukowców.

Każdy z segmentów stacji wyposażono w hydrauliczne „nogi” zaopatrzone w płozy. Niestety wbrew pozorom nie są one środkiem transportu – służą do tego, by można było podnieść staję i oczyścić ją z osadzającego się na niej śniegu. Do transportu służą przymocowane do nich płozy oraz buldożer, który, jak na sankach, może przeciągnąć stację badawczą w nową lokalizację.

Moduły, w których mieszczą się laboratoria i pomieszczenia mieszkalne połączone są ze sobą elastycznymi korytarzami. W specjalnym module (który pomalowano na czerwono) mieści się nawet hydroponiczny ogród oraz ścianka wspinaczkowa. Wyposażenie antarktycznej stacji w udogodnienia tego typu ma zapobiec rozwijaniu się u naukowców, odciętych praktycznie od świata i pozbawionych odpowiedniej ilości światła, depresji.

Trochę szkoda, że stacja Halley VI nie porusza się o własnych siłach, ale budowę AT-AT od czegoś trzeba zacząć.


podobne treści