newsWiadomości promowane

„Społecznościowa konstytucja” Islandii

W 2008 roku islandzki sektor bankowy, najprężniej rozwijająca się gałąź gospodarki tego kraju, załamał się, grzebiąc pod sobą rząd premiera Geira Haarde. Nowy rząd postanowił działać w maksymalnie otwarty sposób.

Z naszego punktu widzenia wydarzenia na Islandii mogą być bardzo inspirujące z dwóch powodów. Pierwszym jest utworzenie International Modern Media Institute, zainspirowanej i wzorującej się trochę na Wikileaks organizacji, która, opierając się na nowych, bardzo liberalnych islandzkich ustawach chroniących wolność słowa, zmierza do zamiany Islandii w raj dla jej obrońców, którzy mogliby przenieść swoje dane na islandzkie serwery.

Drugą innowacją było dopuszczenie zwykłych mieszkańców kraju do dyskusji nad nową konstytucją. Dzięki mediom społecznościowym.

Stara konstytucja Islandii oparta była na konstytucji Danii, od której Islandia uniezależniła się ostatecznie w 1944 roku. Od tego wydarzenia trochę czasu już minęło więc konstytucja wymagała zmian. Dlatego Islandczycy powołali Radę Konstytucyjną składająca się z 25 obywateli kraju, która, za pośrednictwem mediów społecznościowych, najpierw poprosiła mieszkańców o pomysły a później na ich podstawie stworzyła projekt, który 19 października poddano pod referendum.

Wczoraj przedstawiono wyniki. Nowa, „społecznościowa konstytucja” uzyskała poparcie 66% wśród połowy zarejestrowanych wyborców, którzy zdecydowali się wziąć udział w referendum. Wyniki referendum nie są wiążące, ale Rada Konstytucyjna właśnie taką konstytucję przedstawi do zaakceptowania islandzkiemu parlamentowi. Islandzcy politycy raczej nie będą stawali okoniem własnym wyborcom i najprawdopodobniej poprą popularny projekt.

„Społecznościowa konstytucja” powinna zostać przyjęta do wiosny przyszłego roku.

Cała sytuacja jest świetnym przykładem na to, że ludzie mogą sami wypowiedzieć się w ważnych dla siebie sprawach. I ten głos jest szanowany.

[Euractiv via GigaOM, zdjęcie:Wikipedia]


podobne treści