news

Spacer nad przepaścią

Jeśli zadajesz sobie pytanie co robią ludzie, których widziałeś w parku balansujący na rozpiętej między drzewami taśmie, to odpowiedź jest prosta: chodzą po niej, bo slacklining na tym właśnie polega.

Ten widowiskowy sport jest chodzeniem i wykonywaniem tricków na rozpiętej nad ziemią nylonowej taśmie. Podstawową odmianą slackliningu jest wersja tricklining, kiedy taśma jest rozpięta stosunkowo nisko, mniej więcej na wysokości bioder. Wersja ta jest bezpieczniejsza i pozwala na wykonywanie wielu trików – od prostych obrotów po podwójne salta. Od niej zaczyna się naukę tak zwanego „slaczenia”.

Bardziej ekstremalną i znacznie trudniejszą sztuką jest highline, w którym chodzi się na dużych wysokościach. Może widzieliście film dokumentalny pokazujący francuskiego linoskoczka, który w 1974 roku przeszedł po linie ( nie taśmie) rozpiętej między nieistniejącymi już wieżami WTC? Wyczyny  Philipe’a Petit przeszły już do historii i stały się inspiracją dla slacklinerów.

Slackline narodził się w Kalifornii, w dolinie Yosemite na początku lat 80-tych. Dwóch tamtejszych wspinaczy – Adam Grosowsky i Jeff Ellington zaczęło chodzić dla rozrywki po łańcuchach na parkingu samochodowym. Później próbowali oni przechadzek po linach wspinaczkowych, które w końcu zastąpili elastyczną 2,5 centymetrową taśmą. Niedługo potem w tej zabawie zaczęło uczestniczyć wielu wspinaczy w Yosemite. Okazało się, że balansowanie na taśmie ma dobry wpływ na zdolność utrzymywania równowagi przy wspinaczce, wyrabia mięśnie całego tułowia. Przysparza nie lada emocji, ale też ćwiczy koncentrację, tak przydatną na skalnej ścianie.

Ciężko ocenić kiedy slackline trafił do Polski. Przełomowym momentem okazał się rok 2006, kiedy rozegrano pierwsze w Polsce zawody Slackline Master 2006. Rok później w warszawskim centrum handlowym Blue City odbyły się kolejne mistrzostwa.

W tej materii Polacy zaczynają się liczyć, czego dowodem są kolejne rekordy naszych slacklinerów. W 2007 roku Jan Gałek stał się pierwszym Polakiem, który pokonał  najsłynniejszy highline świata nad 880 metrową przepaścią w Parku Narodowym Yosemite w USA. Dwa lata później tego samego wyczynu dokonało dwóch przyjaciół Janka – Michał Korniewicz i Damian Czermak. Kolejna wyprawa Grolsch Expedition w 2010 zaowocowała następnym rekordem. Janek przeszedł (tam i z powrotem) po 67- metrowej taśmie „Big Boy” highline, zawieszonej między bardzo wysokimi skałami w amerykańskim Joshua Tree National Park. Wyrównał tym samym rekord świata należący wówczas do Jerry’ego Miszewskiego.

Rok temu cała Polska żyła tym, co wydarzyło się w centrum Warszawy 30 metrów nad głowami przechodniów. „Chodzenie po taśmie w mieście jest o tyle fajnym wyzwaniem, że pozwala nam przekształcić szarą rzeczywistość miejską, w pewnego rodzaju spektakl”- wyznaje Janek.

Polski slack i highliner pokazał jak niesamowitą sztuką jest ta dyscyplina. Slackline jest czymś więcej niż sportem, to pokonywanie własnych słabości, opanowanie paraliżującego nas strachu i wytrwałe dążenie do celu.

Tutaj znajdziecie kilka wskazówek jak nauczyć się slackliningu.

[ mmwroclaw.pl ,goryonline.com ,aktywni.pl,balance-is-key]


podobne treści