naukasprzęt

Sony zapowiedziało, lecz nie pokazało PlayStation 4

Z wielkiej chmury mały deszcz – tak najlepiej można podsumować oczekiwania związane z konferencją, na której kilkanaście godzin temu Sony miało pokazać światu następczynię PlayStation 3. Podczas jednej z najnudniejszych prezentacji kiedykolwiek, przedstawiciele japońskiego koncernu opisali najistotniejsze cechy nieobecnej konsoli. Chyba domyślili się, że zostaną zjedzeni przez fanów i dziennikarzy, jeśli przyjdą na własną imprezę z pustymi rękami, dlatego na otarcie łez pokazali nowy kontroler – DualShocka 4.

Gospodarzem zorganizowanego w Nowym Jorku PlayStation Meeting był prezes Sony Andrew House. On i jego następcy na scenie zdradzili wiele szczegółów dotyczących konsoli. Przede wszystkim, rozwijane od 2008 roku PlayStation 4 będzie się nazywać… PlayStation 4. Nikt nie powinien narzekać – zmiana nazwy spowodowałaby tylko zamieszanie wśród klientów i osłabienie najmocniejszej wśród marek na rynku konsol.

Nazwa pozostaje ta sama, na szczęście zmieniają się bebechy konsoli. We wnętrzu PlayStation 4 mają znajdować się: potężny procesor graficzny, ośmiordzeniowa centralna jednostka przetwarzania oraz aż osiem gigabajtów pamięci RAM typu DDR5. Pojawią się też dwa nowe kontrolery. No może nie do końca nowe, bowiem jeden z nich jest nam dobrze znany już od dłuższego czasu.

Pierwszym z nich, dołączanym do pudełek z konsolą, będzie widoczny na zdjęciu obok DualShock 4. Poza znanymi z poprzedniego modelu przyciskami, najnowszy pad od Sony ma przycisk społecznościowy share, wklęsłe gałki (w końcu!) oraz znany z Vity panel dotykowy. A propos Vity – będzie można używać jej jako kontrolera, trochę na wzór Wii U.

Sony położyło spory nacisk na uspołecznienie PlayStation 4. Gracze będą mieć możliwość błyskawicznego stworzenia grafiki lub krótkiego filmu z gry, który następnie udostępnią na Facebooku lub innym portalu społecznościowym. Twórcy konsolą chcą, by użytkownik PS4 mógł w dowolnym momencie podzielić się niemal wszystkim, co widać na ekranie i co przyjdzie mu do głowy. W trakcie nocnego oglądania prezentacji odniosłem wrażenie, że momentami Japończycy kładą na to zbyt duży nacisk.

PlayStation 4 ma również być w stanie rozpoznawać nawyki gracza, uczyć się ich w odpowiednim momencie podpowiadać mu, którą grę powinien wybrać. Sony znowu ryzykuje, ponieważ jeśli funkcja uczenia się, by być naprawdę przydatną, będzie musiała działać niemal bezbłędnie. W innym przypadku będzie wyjątkowo irytująca i zostanie w pierwszej kolejności wyłączona przez gracza.

Niestety dopiero pod koniec roku przekonamy się, ile frajdy sprawia granie i dzielenie się wrażeniami za pomocą PlayStation 4. Sony nie podało, na ile wyceniło swoją konsolę.

Myślicie, że cena mogłaby już teraz odstraszyć potencjalnych klientów?


podobne treści