newssmartfony

Sony Xperia Tablet Z – najpiękniejszy tablet świata

A więc jednak. Zgodnie z doniesieniami znakomitej większości mediów branżowych Sony zaprezentowało dziś nowy, high-endowy, 10,1-calowy tablet Sony Xperia Tablet Z. Lustereczko, powiedz przecie – kto jest najpiękniejszy w świecie?

Ty, ty i jeszcze raz ty. Nie będę ukrywał, że jednym z największych atutów Tabletu Xperia Z jest w moim przekonaniu jego fantastyczny wygląd. Co tam iPad, Kindle, Nexus… to właśnie najnowszy tablet ze stajni japońskiego giganta jest według mnie najpiękniejszym tego typu urządzeniem na świecie. I choć może to rzecz gustu – gotów jestem bronić tej tezy rękami i nogami. Co ciekawe – urodę, a już na pewno schemat designu, odziedziczył po niedawno zaprezentowanych, nowych smartfonach Sony.

No, ale do rzeczy. Urządzenie zamknięto w bardzo cienkiej (podobno najcieńszej na świecie), wodoodpornej obudowie o grubości 6,9 mm (mniej o 0,3 mm od iPada Mini). Odporność na zachlapania i kurze to już swego rodzaju tradycja w wypadku najnowszych urządzeń Japończyków. W wyposażeniu tabletu znajdziemy m.in. 10,1-calowy wyświetlacz Bravia o rozdzielczości 1920×1200 pikseli, wspierany 2 GB-ami RAM-u, czterordzeniowy procesor Qualcomm Snapdragon S4 o częstotliwości taktowania 1,5 GHz, układ graficzny Adreno 320, 32 GB wbudowanej pamięci wewnętrznej, dwie – 8 oraz 2 MPx – kamery (jedna z nich bazuje na matrycy Exmor R), radio Bluetooth 4.0, moduł NFC, łączność Wi-Fi i LTE oraz podtrzymującą go przy życiu, 6000 mAh baterię. Ważąca około 495 gramów całość pracuje pod kontrolą prawie najnowszego Androida 4.1 Jelly Bean. Jest godnie.

A co ze słabymi stronami? Jedyną wadą Tabletu Z, która od razu rzuciła mi się w oczy, jest dość nikła pojemność jego standardowej baterii, która przy tego rodzaju parametrach sprzętowych może w praktyce okazać się niewystarczająca. Niemniej jednak – z ostatecznymi wyrokami warto zaczekać przynajmniej do dnia jego pierwszych, obiektywnych testów.

Póki co nie wiemy kiedy tablet ukaże się na rynku i ile trzeba będzie za niego zapłacić. Myślę jednak, że – choć cechuje go wiele słów rozpoczynających się od przedrostka „naj” – trudno będzie użyć w jego wypadku słowa „najtańszy”. Przypuszczam, że Japończycy zechcą uczynić go głównym rywalem iPada w topowym segmencie rynku tabletów, gdzie konkurencja jest obecnie mocno ograniczona. A skoro tak – istnieje uzasadnione podejrzenie, że będzie co najmniej drogi.

Poza tym – nie dostrzegam w nim na razie właściwie żadnych skaz (na uparciucha mógłbym jeszcze dodać brak Androida 4.2 oraz możliwość opóźnień w aktualizacjach, ale wciąż jestem opętany jego czarem).

A jak jest z wami, podoba wam się?


podobne treści