nauka

Sonda MAVEN wykryła niezwykłą marsjańską zorzę

Choć zorza polarna, którą dwa dni temu podziwiać można było nad naszym krajem jest w polskich warunkach zjawiskiem niezwykłym, jeszcze bardziej niezwykłe są dane zaprezentowane wczoraj przez naukowców zaangażowanych w misję marsjańskiej sondy MAVEN. Udało się im bowiem zaobserwować marsjańską zorzę, jakiej nie notowano nigdy wcześniej.

Sonda MAVEN (Mars Atmosphere and Volatile Evolution) znajduje się na orbicie Marsa od września ubiegłego roku. Jak podaje New Scientist, pomiędzy 18 a 23 grudnia, jej instrumenty zarejestrowały zorzę.

Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby chodziło o Ziemię – spektakularne północne (lub południowe) spektakle świetlne, powstają wtedy, gdy strumień naładowanych cząsteczek wiatru słonecznego spotyka się z ziemską magnetosferą. Większość z nich odchylana jest pod jej wpływem, ale część, wzdłuż linii pola magnetycznego, pobudza zjonizowane atomy znajdujące się w wyższych warstwach atmosfery, czego efekty obserwować można w postaci zórz polarnych.

W przypadku Marsa sprawa ma się inaczej – nie dość, że planeta ta ma bardzo słabe pole magnetyczne, to jeszcze jej atmosfera jest dużo cieńsza niż atmosfera Ziemi. Zorze polarne zdarzają się co prawda też i na Marsie, ale ta zaobserwowana pod koniec ubiegłego roku była niezwykła:

„Te dane są niesamowite,” stwierdził podczas wczorajszej konferencji prasowej Bruce Jakosky, szef misji MAVEN. „[Zorza] nie była połączona z regionami magnetycznymi. Nie wiemy, czy pojawiła się tylko w miejscach, które obserwowaliśmy, czy było to zjawisko na skalę całej planety.”

Obserwacje sondy MAVEN zbiegły się w czasie ze wzmożoną aktywnością Słońca, co sugeruje, że właśnie to spowodowało pojawienie się niezwykłej zorzy, ale naukowcy nie odkryli jeszcze mechanizmu, który mógłby wyjaśnić jej powstanie.

Co ciekawe sonda wykryła też na wysokościach d 150 do 300 kilometrów nad powierzchnią Marsa pył, którego nikt się tam nie spodziewał. Naukowcy spekulują, że jeśli pochodzi on z tamtejszej atmosfery, to muszą zachodzić w niej procesy, których jeszcze nie poznano. Pył może też pochodzić z księżyców Marsa, mógł też zostać „przywiany” przez wiatr słoneczny. Jak widać Czerwona Planeta nie odsłoniła przed ludzkością wszystkich swoich tajemnic.

Zdjęcie: NASA


podobne treści