news

Smutny koniec „Słonecznego patrolu”

Kalifornijska plaża może wielu nadal kojarzyć się z widokiem odzianej w czerwony kostium Pameli Anderson, biegnącej zwinnie na ratunek tonącym i nie tylko. Tego lata wypoczywający w Malibu plażowicze zobaczą nie Pam, a EMILY.

EMILY także odziana jest w czerwień i jest… zdalnie sterowaną tratwą. Ratuje tonących sześć razy prędzej niż ludzki ratownik. Akcją steruje z brzegu ratownik wyposażony w pilota. Wynalazek najpierw pojawi się na Zuma Beach w Malibu, a w tym roku także na kolejnych 25 amerykańskich plażach.

Nie sposób odmówić nowince wielu zalet – EMILY osiąga prędkość do 45 km/h i nie ma limitowanego czasu pracy. Niestety, nie biega zwinnie po plaży i nie ma blond włosów.

To dopiero początek wielkiej akcji zacierania śladów po Pameli. W przyszłym roku do użytku wprowadzone będą inteligentne tratwy z silnikami. Nie będą sterowane z brzegu, mają nieść ratunek samodzielnie. Przekonamy się, czy łatwo będzie im przychodzić odróżnianie topielca od surfera, którego właśnie trafiła fala. [Jack Loftus/giz, Popsci, Geekologie]


podobne treści


  • Anonim

    Myślałem, że to pływająca trumna Szwajcarii.