newssamochody

Śmiertelny wypadek z udziałem Tesli X

Trwa zła passa innowatorów na rynku motoryzacyjnym. W ubiegłym tygodniu zdarzył się pierwszy śmiertelny wypadek z udziałem autonomicznego samochodu, teraz, w wyniku wypadku, w płomieniach stanęły akumulatory Tesli X. Niestety, kierowca zmarł.

Do wypadku doszło na kalifornijskiej autostradzie, kiedy to Tesla Model X uderzyła w barierki oddzielające pasy jezdni. Na elektryczny samochód wpadła Mazda, która zepchnęła go na przeciwległy pas ruchu, gdzie uderzyło w nią kolejne auto. W wyniku kolizji akumulatory samochodu stanęły w ogniu, co doprowadziło do wybuchu. Osobom, które zatrzymały się żeby pomóc, udało się wyciągnąć kierowcę Tesli z płonącego wraku, niestety zmarł on w szpitalu w rezultacie poparzeń. Na razie nie wiadomo, czy w chwili wypadku samochód był prowadzony przez człowieka, czy działał w trybie autopilota.

Tesla wysłała na miejsce własnego inspektora, który ma pomóc w zbadaniu przyczyn wypadku i późniejszego pożaru. Spekulacje na temat wadliwych akumulatorów są ostatnią rzeczą, jakiej w tej chwili życzyłaby sobie Tesla.

A nie jest to jedyny problem firmy. Opóźnienia w produkcji Modelu 3 są coraz większe, tym razem za taki stan rzeczy odpowiedzialne mają być słabej jakości komponenty, jakie dostarczać mają podwykonawcy. Wczorajszy wypadek nie jest też pierwszym wypadkiem Tesli, w którym ktoś zginął. W 2016 roku taki los spotkał kierowcę, który zignorował wielokrotne ostrzeżenia o konieczności natychmiastowego przejęcia kierownicy. Kilka miesięcy później do śmiertelnego wypadku doszło na Florydzie, kiedy to elektryczne auto uderzyło w naczepę ciężarówki.

podobne treści