newssmartfony

Smartfon 3D Amazonu, Fire, wreszcie zaprezentowany

Orzeł wylądował. Po paru miesiącach plotek i medialnego wróżenia z fusów, Amazon uciął wszelkie spekulacje i oficjalnie zaprezentował światu swój nowy, potencjalnie rewolucyjny smartfon Amazon Fire. Czegóż dowiedzieliśmy się w trakcie wczorajszej, hucznej konferencji amerykańskiej firmy?

Niestety, zgodnie z podzielanymi przez wielu obawami, premiera nowego cacka Amazonu nie przyniosła nam w zasadzie żadnych, istotnych zaskoczeń. Tuż po rozpoczęciu hucznego ceremoniału, jasnym stało się, iż będziemy mieć do czynienia z potwierdzeniem olbrzymiej części nieoficjalnych doniesień na temat jego ostatecznego wyposażenia i funkcji. Tak jak tego więc oczekiwaliśmy, głównym, najbardziej godnym uwagi atutem smartfona jest oczywiście nowatorska technologia wyświetlania obrazu 3D, którą już kilka tygodniu temu opisał na swoich łamach słynny portal BGR.com. Nie owijając w bawełnę, działanie techniki – nazwanej Dynamic Perspective - opiera się na ścisłej współpracy kamer umiejscowionych na froncie obudowy słuchawki, których zadaniem jest optymalne dostosowanie obrazu do aktualnej pozycji oczu użytkownika i wykreowanie w ten sposób sztucznego złudzenia głębi, przypominającej nieco oglądanie trójwymiarowej rzeczywistości przez dziwaczne, przeszklone okno. Co więcej, przywołując słowa twórców gadżetu, obecność zestawu czujników sprawia, że jest on w stanie rozpoznawać kierunki w jakich porusza się zlokalizowany przezeń palec czy dłoń.

To jednak nie wszystko. Według głośnych deklaracji Jeffa Bezosa, technologia ta nie będzie wykorzystywana przez smartfon wyłącznie do płynnego modyfikowaniu wyświetlanego obrazu. Zgodnie z jej opisem, lista jej zastosowań jest tak naprawdę dłuższa, a na jej czołowych miejscach znajduje się choćby umożliwianie względnie zaawansowanej obsługi urządzenia za pośrednictwem mniej lub bardziej skomplikowanych gestów. Co należy przez to rozumieć? W gruncie rzeczy nic ponadto, że twórcy Dynamic Perspective zadbali o to, by część funkcji obecnych w wyposażeniu słuchawki można było bez problemu uruchamiać bez konieczności fizycznego stykania dłoni z jej ekranem. Ponadto, niektóre operacje wewnątrz rozmaitych aplikacji smartfona będą wymagać jedynie przechylenia go w odpowiednich, podpowiadanych przezeń kierunkach, co ma znaleźć zastosowanie chociażby przy, często żmudnym, przeglądaniu wielostronicowych dokumentów.

Odważne zapowiedzi i zapewnienia oficjeli firmy nie zmieniają jednak faktu, że póki co nie możemy powiedzieć zbyt wiele na temat faktycznego funkcjonowania tej technologii w praktyce. Z omawianej we wszystkich mediach prezentacji Amazonu wynika, że nowatorski sposób wyświetlania obrazu Fire będzie użyteczny przede przede wszystkim przy odtwarzaniu różnego rodzaju wizualnych, dostosowanych do jego możliwości multimediów, przeglądaniu map bądź zwyczajnym graniu w mniej lub bardziej efektowne tytuły. Czy okaże się to wystarczającym atutem do skutecznego przyciągnięcia do siebie potencjalnych nabywców, zainteresowanych także produktami konkurencji? Tego na dziś po prostu nie wiadomo.

Przechodząc do spraw o konkretniejszej, sprzętowej naturze, wydaje się, że Amazon Fire dysponuje wszystkim tym czym powinien dysponować każdy szanujący się smartfon z górnej półki cenowej. W jego wyposażeniu znajdziemy więc m.in. czterordzeniowy procesor (prawdopodobnie) Qualcommu: Snapdragon 800, 2 GB-ty RAM-u, wzmocniony szkłem Gorilla Glass, 4,7-calowy wyświetlacz o rozdzielczości 1280 na 720 pikseli, moduł NFC, łączność WiFi, wsparcie dla 4G LTE, radio Bluetooth i 32 bądź 64 gigabajty standardowej pamięci wewnętrznej.

W specyfikacji słuchawki oczywiście nie mogło zabraknąć miejsca dla niezłego, 13-megapikselowego aparatu głównego, który – przynajmniej zdaniem producentów – może śmiało rywalizować z modułami obecnymi na pokładzie iPhone’a 5S czy Samsunga Galaxy S5. Pożyjemy zobaczymy.

Nadzwyczaj istotnym elementem wyposażenia Fire są także jego funkcje natury systemowej. Najciekawszą z nich wydaje się być aplikacja Firefly umożliwiająca skanowanie rozmaitych obiektów (pudełek gier, opakowań, a nawet programów telewizyjnych czy dzieł sztuki) i wyszukiwania ofert ich sprzedaży na łamach sklepu internetowego twórcy smartfona. Brzmi jak całkiem wygodny dodatek, jeśli tylko dysponujemy odpowiednimi środkami.

Nowe cacko Amerykanów jest już dostępne do nabycia za pośrednictwem oficjalnego sklepu Amazonu. Każdy kto zdecyduje się na jego zakup będzie musiał liczyć się z wydatkiem rzędu 650 dolarów. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że urządzenie nigdy nie doczeka się oficjalnej premiery w naszym kraju.

Źródło: Gizmodo.com


podobne treści