internetstyl życiaWiadomości promowane

Skype i Facebook podniosły popularność operacji plastycznych

Skutek popularności mediów społecznościowych i cyfrowych metod komunikacji jest taki, że ciągle widzimy swoją twarz i ciało – na zdjęciach profilowych, fotkach z wakacji i imprez, w kamerze obsługującej Skype‚a. Użytkownicy mają ciągle przed sobą przypomnienie, które defekty urody są widoczne dla innych, co stanowi motywację, by coś z tym zrobić. Zatem pod nóż!

Jessica Roy z Betabeat odbyła wywiady z amerykańskimi chirurgami plastycznymi i dowiedziała się, że pierwsza wizyta przebiega teraz tak:

Całkiem często nowy pacjent przychodzi do gabinetu i mówi: „Oglądam się w lustrze, ale dopiero gdy zobaczyłam na iPadzie, jak wyglądają moje zdjęcia na Facebooku, zdecydowałam się na zabieg”. Gdy patrzymy na siebie w lustrze, widzimy lustrzane odbicie. Dopiero w mediach społecznościowych dostrzegamy się tak, jak widzą nas inni.

A więc znów technologia wpędza nas w kompleksy!

Kilka lat temu pierwsze wideorozmowy dostosowane były do łączy o małej przepustowości. Wtedy widzieliśmy rozpikselowany, niewyraźny obraz twarzy rozmówcy – oraz swój. Obecnie nic nie stoi na przeszkodzie, by rejestrować i wyświetlać obraz w świetnej jakości. Widzimy więc detale naszej fizjonomii, na które w łazienkowym lustrze nie zwracaliśmy uwagi. I uświadamiamy sobie, że tak widzą nas inni.

Nowojorski chirurg plastyczny Dr. Adam Schaffner przyznaje, że w ciągu minionego roku ma coraz większy ruch w interesie, w dużej mierze z powodu wszechobecności zdjęć na Facebooku i podobnych portalach. Wszyscy klienci zainteresowani są poprawianiem twarzy. Typowy pacjent to kobieta w wieku 20-35 lat, ale do chirurga zgłasza się też wielu panów w podobnym wieku.

Inny lekarz, Dr. Robert K. Sigal z Virginii proponuje nawet zabieg o nazwie „FaceTime Facelift”, czyli specjalny lifting poprawiający „rozciągnięte partie skóry twarzy i szyi, widoczne szczególnie gdy kamera smartfona skierowana jest od dołu na osobę pochyloną nad urządzeniem”. Zabieg powstał specjalnie na potrzeby autoprezentacji podczas wideorozmów.

Jak podaje  Amerykańskie Towarzystwo Chirurgii Estetycznej, liczba zabiegów „kosmetycznych”, czyli pomniejszych poprawek wyglądu twarzy, wzrosła w latach 1997-2011 o 82 procent. W dużej części przez media społecznościowe! [Jezebel, New York Observer, zdjęcie: Robnroll/Shutterstock]


podobne treści