nauka

Seks w kosmosie może być niebezpieczny

Wszyscy, którzy oczekiwali opisów fizycznych zagrożeń, jakie niosą ze sobą miłosne uniesienia w zerowej grawitacji, mogą sobie odpuścić czytanie. Niemniej kosmiczny seks będzie niebezpieczny dla gatunku ludzkiego. Przynajmniej tak ustalił zespół biologów z Montreal University.

Zagrożeniem jest właśnie to, co sprawia, że „to” w kosmosie, różni się od „tego” w sypialni. Czyli grawitacja, a właściwie jej brak. Do tej pory można było podejrzewać, że zerowa grawitacja może mieć jakiś wpływ na to, w jaki sposób rozwijać się będzie zarodek, jednak zespół dr Anji Geitmann udowodnił, że wpływ ten będzie jednoznacznie negatywny. Co prawda badali oni rośliny, ale wyniki ich badań można zastosować do praktycznie każdego ziemskiego organizmu.

Udowodnili oni bowiem, że brak grawitacji jest czynnikiem, który sprawia, że komórki zaczynają dzielić się w sposób chaotyczny i niestabilny. Co prawda wymagane są dalsze badania by określić dokładnie do jakich chorób może to doprowadzić w późniejszym życiu, jednak już teraz wiadomo, że nie będzie to nic dobrego.

Zespół doktor Geitmann badał pyłek kwiatowy a konkretnie sposób w jaki dochodzi do zapładniania przez niego żeńskiej komórki. W normalnych warunkach kiełkująca z pyłku łagiewka pyłkowa ma za zadanie przenieść komórki plemnikowe do woreczka zalążkowego. Kanadyjscy naukowcy zauważyli jednak, że w warunkach zbliżonych do nieważkości, łagiewki pyłkowe rosły dużo wolniej a sam proces przekazywania genów był zaburzony. Ponieważ jest to proces podobny do tego, jaki występuje u ludzi, nietrudno wyciągnąć wniosek, że zapłodnienie w stanie nieważkości może nie być najlepszym pomysłem.

„Wewnątrzkomórkowe procesy transportu są wyjątkowo wrażliwe na zakłócenia, które mają dramatyczne konsekwencje dla funkcjonowania komórek. Dokładny wpływ zmian grawitacji na te procesy jest nadal słabo poznany,” stwierdziła doktor Geitmann.

Niby nic nadzwyczajnego, w końcu wszystkie ziemskie organizmy wyewoluowały z myślą o naszej grawitacji, ale jest to dość poważne ograniczenie, które może w przyszłości sprawić wiele problemów podczas załogowego podboju kosmosu. Jedno jest pewne – koncepcję statków generacyjnych, w których, do czasu dotarcia do ostatecznego celu wyprawy, każde kolejne pokolenie zastępować będzie starą załogę, można wsadzić między bajki. No chyba, że opracuje się sposób na wygenerowanie sztucznej grawitacji, ale to już zupełnie inny temat.

Na razie problemu jeszcze nie ma ponieważ nieznane są przypadki uprawiania seksu w kosmosie – nikt tego co prawda nie zabrania, ale jakoś trudno o chwilę prywatności jeśli wszystkie funkcje życiowe monitorowane są na bieżąco z Huston. Najwięcej szans na praktyczne przećwiczenie zagadnienia będzie chyba miało małżeństwo, które ma polecieć na wycieczkę dookoła Marsa.

Jeśli jednak naprawdę chcemy podbić chociażby nasz układ słoneczny, prędzej czy później będziemy musieli wymyślić rozwiązanie tego problemu.

Zdjęcie: Maciej Dyjas


podobne treści