wtf

Samolot pasażerski spotkał na swojej drodze dronę. I nikt nie wie skąd ona się tam wzięła

Na afgańskim niebie widok drony nie jest dziś niczym szczególnym. Co innego nad USA. Kiedy pojawia się niezidentyfikowany bezzałogowy pojazd latający, na równe nogi stają wszystkie oficjalne służby. A te mniej oficjalne dziwnie milczą.

4 marca w okolicach godziny 13:15 czasu lokalnego, samolot linii Alitalia numer #608 podchodził do lądowania na nowojorskim lotnisku JFK. Podczas schodzenia pasażerowie zwrócili uwagę na dość niecodzienny widok jakim był bezzałogowy pojazd latający znajdujący się w pobliżu ich pozycji. Zagrożenie zostało zauważone również przez pilota, który zameldował wieży kontrolnej o spotkaniu. Drona zbliżyła się do samolotu na odległość około 200 stóp (ok. 60 metrów), po czym każde poleciało w swoją stronę.

Na szczęście lądowanie odbyło się bez innych incydentów ale sytuacja spowodowała lawinę pytań. Po pierwsze – co niezarejestrowana drona robiła w zamkniętej strefie wokół lotniska? Po drugie – kto nią kierował? Po trzecie – skąd wzięła się nad Nowym Jorkiem?

Za wyjaśnienie całej sprawy zabrały się już FAA oraz FBI. Ta pierwsza głównie z powodu tego, że każdy tego typu obiekt jest bardzo niebezpieczny dla lądujących samolotów. Podczas startu i lądowania tragicznym w skutkach wypadkiem może skończyć się nawet spotkanie ze stadem ptaków, nie mówiąc już o zderzeniu z innym pojazdem latającym. Na tym etapie wiadomo już, że zauważona przez pilota drona nie była pojazdem w rodzaju cywilnej AR Parrot Drone – po prostu spotkanie miało miejsce na wysokości 1750 – 1500 stóp, czyli dużo powyżej maksymalnego pułapu tego typu zabawek.

Wiadomo też, że nie była to drona policyjna. Choć nowojorska policja zainteresowana jest wykorzystaniem tego typu urządzeń, nie posiada ich jeszcze na stanie.

Tymczasem FBI poszukuje zarówno samego pojazdu, jak i jego operatora. Świadkowie opisali dronę jako czarny quadrokopter o szerokości około metra.

Choć cała sytuacja była dość niebezpieczna (60 metrów to bardzo blisko) zabawnie jest obserwować zamieszanie, które wśród Amerykanów wywołał jeden bezzałogowy pojazd latający nad USA. Kiedy latają nad innymi państwami jakoś nikt się nie dziwi.


podobne treści