designnews

Samochód z Muchą w środku

Ten samochód jest naprawdę zjawiskowy. A to, że siedzi w nim Mucha, nie ujmuje mu nic, bo nie jest to mucha latająca i drażniąca, lecz Anna Mucha, która wzleciała ostatnio na wyżyny popularności.

Mercedes SLS AMG, najnowszy Gullwing, wygląda jak samochód Batmana, zwłaszcza w czarnej odsłonie. Nie bez powodu został samochodem roku 2010 miesięcznika Playboy. To właśnie na imprezie zorganizowanej przez Playbya Anna Mucha zasiadała w tym samochodzie zadając szyku i dodając mu ostrą dawkę seksapilu.

SLS wygrał także w konkursie na najpiękniejszy samochód Europy organizowanym przez AUTO BILD. 200 000 czytelników tego pisma w Europie uznało, że to właśnie on ma wszystko, co składa się na miarę piękna w dziedzinie aut. Poza tym SLS AMG został wyróżniony w największym na świecie konkursie produktów technologicznych, sportowych i lifestyle’owych prestiżową nagrodą Plus X Award za „High Quality“ i „Design“. Jego nadwozie i skrzydła nawiązują do modelu 300 SL z lat 50.

#!#photo2#!#

Dzisiejsza wersja jest wzbogacona nie tylko o nowoczesny i drapieżny wygląd, ale o niesłychaną moc, którą doceni każdy wyrafinowany kierowca. Pod maską ma silnik AMG V8 o pojemności 6,2 litra i mocy 420kW (571KM). Nie znam się na tym, ale widziałam, jak wygląda. To, co widać pod maską to iście kosmiczna machina, przypominająca wyrzutnię rakiet jądrowych. Dla znawców jeszcze parę szczegółów technicznych: moment obrotowy 650 newtonometrów, technologia suchej miski olejowej, siedmiobiegowa, dwusprzęgłowa skrzynia biegów umieszczona przy osi tylnej (układ transaxle) oraz mocne zawieszenie sportowe z aluminiowymi podwójnymi wahaczami poprzecznymi.

Miałam przyjemność jazdy tym samochodem. Nigdy żaden pojazd, poza czołgiem – którym kiedyś jechałam – nie zrobił na mnie takiego wrażenia. Wszystko wyglądało niewinnie do momentu w którym obroty silnika gwałtownie się zwiększyły po dociśnięciu (lekko) pedału gazu. Wydobył się taki warkot, jakbym włożyła głowę do paszczy dojrzałego lwa. Wow! W pierwszej chwili poczułam strach, ale też niesamowitą ekscytację i gwałtowny przypływ adrenaliny.

To niezapomniane wrażenie, dla wielu zmysłów. Miło pomarzyć, jeszcze przyjemniej przeżyć to na własnej skórze.

Zdjęcie: superbalanced/Picasa


podobne treści


  • sage

    ach, Mucha…
    mam nadzieje, że odleci tak szybko jak wzleciała

  • Anonim

    Wpuścili Muchę do tego samochodu? Mercedes jest pewnie załamany. Ochroniarzowi musiało się nieźle dostać, że nie dopilnował.