internet

Rzekomy twórca Bitcoinów nie przyznaje się do autorstwa kryptowaluty

Choć w ostatnich tygodniach Bitcoinem zachwiało kilka znaczących wstrząsów, nadal jest to najbardziej popularna cyfrowa waluta świata. Nadal także wiąże się z nią pewna tajemnica. Jest to tajemnica tożsamości twórcy tej kryptowaluty.

W 2009 roku pierwsza specyfikacja Bitcoina została opublikowana na kryptograficznej liście mailingowej przez jednego z jej członków posługującego się pseudonimem Satoshi Nakamoto. Niedługo później Nakamoto przestał się udzielać, a świat po prostu zaczął stosować jego wynalazek. Prawdziwa tożsamość osoby podpisującej się jako Satoshi Nakamoto nigdy nie została odkryta, choć pojawiło się wiele teorii na ten temat. Kilka dni temu Newsweek opublikował artykuł, którego autorka twierdzi, że udało się jej odkryć tożsamość Satoshi Nakamoto.

Według Newsweeka Satoshi Nakamoto naprawdę nazywa się… Satoshi Nakamoto. A właściwie Dorian Prentice Satoshi Nakamoto. Rzekomy twórca Bitcoina ma 64 lata, jest naturalizowanym Amerykaninem pochodzenia japońskiego, z wykształcenia jest fizykiem i mieszka w Kalifornii. Przed nadaniem amerykańskiego obywatelstwa nazywał się po prostu Satoshi Nakamoto.

Do takiego wniosku doszli dziennikarze amerykańskiego tygodnika po przeprowadzeniu własnego śledztwa w tej sprawie. Przyjęli oni założenie, że Satoshi Nakamoto to nie pseudonim i postanowili znaleźć osobę, która się tak nazywa, a która miała możliwość stworzyć tę kryptowalutę. W ten sposób natrafili na naturalizowanego Japończyka Nazwiskiem Nakamoto, który podczas swojej kariery zawodowej pracował między innymi dla Hughes Aircraft, tworząc wojskowe systemy telekomunikacyjne. Od 1987 roku pracował on w firmie Quotron Systems Inc., która zajmuje się analizami finansowymi, później zaczął pracę dla Federal Aviation Administration. W 1990 roku Nakamoto zbankrutował i stracił dom, przez co zraził się do instytucji finansowych i przyjął libertariańskie poglądy. W 2001 roku, po rozstaniu z drugą żoną, wrócił od Kalifornii opiekować się swoją matką i wycofał się z życia zawodowego.

Dziennikarze tygodnika postanowili osobiście odwiedzić rzekomego twórcę Bitcoina w jego domu w Temple City w Kalifornii. Na ich widok Nakamoto wezwał policję. W obecności funkcjonariuszy, zapytany o Bitcoina, miał powiedzieć:

„Nie mogę o tym rozmawiać, nie jestem w to już zaangażowany. Oddano to innym ludziom i nie mam z tym związku.”

Oczywiście dziennikarze potraktowali to stwierdzenie, jako przyznanie się do tego, że to właśnie on jest twórcą Bitcoina. Zwłaszcza, że padło ono z ust osoby, o której rodzina i współpracownicy mówią „dziwak i geniusz komputerowy”. Jeden z braci Nakamoto ostrzegł jednak dziennikarzy, że Satoshi, który wielokrotnie pracował nad wojskowymi tajnymi projektami jest „dupkiem, który będzie się wszystkiego wypierał”.

I rzeczywiście. Już następnego dnia Satoshi Nakamoto wystąpił publicznie wypierając się jakichkolwiek związków z Bitcoinem. W wywiadzie, jakiego udzielił agencji Associated Press stwierdził, że nie ma nic wspólnego z powstaniem najpopularniejszej na świecie kryptowaluty, całe zamieszanie jest gigantycznym nieporozumieniem, a on sam jeszcze trzy tygodnie temu nie wiedział, że istnieje coś takiego jak Bitcoin.

Choć teoria przedstawiona przez Newsweek wydaje się prawdopodobna, nie ma żadnych obiektywnych dowodów świadczących o tym, że to właśnie Nakamoto jest twórcą Bitcoina. A on sam temu zaprzecza. Wygląda więc na to, że zagadka tożsamości twórcy tej kryptowaluty pozostanie nierozwiązana. Przynajmniej na razie.

Zdjęcie: Flickr/antanacoins


podobne treści