internetWiadomości promowane

Rozprosz i rządź, czyli o chińskiej strategii propagandowej online

Jedną z charakterystycznych cech chińskiego systemu wpływu na opinię publiczną w Internecie jest tak zwana „50 Cent Army”, czyli prawdziwa armia ludzi (niektóre szacunku mówią nawet o dwóch milionach), którzy zajmują się propagowaniem treści uznawanych za pożądane przez Komunistyczną Partię Chin. A dzięki pracy amerykańskich naukowców możemy zajrzeć za kulisy ich pracy.

Zbiorcza nazwa, która przylgnęła do „komentatorów internetowych” zatrudnianych przez władze ChRL, z powodu plotki, jakoby otrzymywali oni 50 centów, za każdy napisany przez siebie komentarz, jest trochę zwodnicza. Po pierwsze dlatego, że chodzi o chińskie 50 centów, a po drugie zatrudniani są oni w różnej formie przez władze różnych szczebli, więc wydaje się nieprawdopodobnym, by wszędzie warunki zatrudnienia i stawki były takie same. A czasem nie płaci się im wcale. Nie zmienia to jednak faktu, że zjawisko to istnieje, a ponieważ Internet ma zasięg globalny, też czasem możemy ich spotkać. Dzięki pracy Gary’ego King z Uniwersytetu Harvarda, Jennifer Pan z Uniwersytetu Stanforda i Margaret Roberts z University of California możemy dowiedzieć się czegoś więcej na temat metod stosowanych przez chińskich „komentatorów internetowych”.

W swojej pracy, która została opublikowana w tym tygodniu, przyjrzeli się oni dokładnie materiałom, które wyciekły w 2014 roku z biura propagandy internetowej w mieście Ganzhou w prowincji Jiangxi. W większości były to wewnętrzne maile urzędu, które badaczom udało się powiązać z istniejącymi profilami istniejącymi w różnych mediach społecznościowych, by przeprowadzić, jak twierdzą twórcy, pierwszą wielkoskalową empiryczną analizę operacji prowadzonej przez „50 Cent Army”.

Pierwszym wnioskiem, do jakiego doszli, było to, że 99,3 procent badanych propagandowych postów tworzonych było nie przez wynajętych komentatorów, ale przez pracowników urzędu. Ale to akurat nie powinno być zaskoczeniem, ponieważ to właśnie na podstawie korespondencji pracowników urzędu zajmującego się propagandą w Internecie stworzono bazę 44 tysięcy wpisów, która została przebadana. Dużo ciekawsze jest jednak podejście, jakie przejawiali oni w swojej pracy.

Do tej pory badacze tej tematyki przyjmowali, że chińscy „komentatorzy internetowi” zwykle angażują się w działania mające bronić linii przyjętej przez Komunistyczną Partię Chin i przedstawiać jej działania w pozytywnym świetle. Okazuje się jednak, że w badanej próbce tego typu wpisów było niewiele. Zamiast tego ich główną aktywnością okazało się być niszczenie dyskusji uznanej za nieodpowiednią, poprzez rozpraszanie jej uczestników nieustannymi zmianami tematu. Wychwalanie komunistycznych władz i ich działań mogło być (właściwie w 80 procentach przebadanych przypadków było) sposobem na odwrócenie uwagi, ale to właśnie było celem tych działań, a nie rzeczywiste promowanie pozytywnego wizerunku KPCh. Świadczy o tym fakt, że, w przeciwieństwie do tego, co zwykle sądzi się o „50 Cent Army”, w przebadanej próbce pracownicy biura propagandy internetowej z miasta Ganzhou, praktycznie nigdy nie wdawali się w dyskusję – po prostu zmieniali temat.

Jak piszą autorzy w swojej pracy, „odwrócenie uwagi jest sprytną strategią kontroli informacji ponieważ mało jest dyskusji, w których racjonalne argumenty są efektywnym sposobem na przekonanie przeciwnej strony. Zmiana tematu, tak jak i jego wygaszenie, zazwyczaj działa znacznie lepiej niż wybranie argumentów i ich obrona (…). Aktywna kontrola opinii prowadzona w ten sposób ma też taką zaletę nad nielubianą przez ludzi cenzurą, że zmniejsza ilość wpisów, które przy zastosowaniu innego podejścia należałoby ocenzurować.”

Z analizy wynika także, że zdecydowana większość badanych wpisów publikowana była w ściśle określonym czasie. Przykładowo około 3500 postów opublikowano w maju 2014 roku, krótko po wybuchu bomby na stacji kolejowej w stolicy prowincji Xinjiang, 1100 wpisów opublikowano rok wcześniej w reakcji na zamieszki w tej samej prowincji. Według badaczy może to sugerować, że istnieją odgórne wytyczne nakazujące w takich sytuacjach przekierowywać uwagę chińskiej opinii publicznej na inne tematy i „utopienia” w ten sposób potencjalnej krytyki.

Przebadana przez amerykańskich naukowców próbka jest za mała, by stwierdzić to z całą pewnością, jednak rzuca trochę światła na to, w jaki sposób działa maszyna, która, według szacunków, odpowiedzialna jest każdego roku za prawie 450 milionów postów w mediach społecznościowych na całym świecie. Oraz na to, w jaki sposób działać mogą inne grupy zainteresowane wpływaniem na opinię użytkowników mediów społecznościowych.

Zdjęcie: Flickr/fortes


podobne treści


Logotomia.com.pl – Tworzymy grafikę użytkową dla firm i organizacji, wydarzeń i produktów.>>>



BrowarPerun.pl – Nowy browar rzemieślniczy!


Kolorydnia.pl – Blog kobiecy – kultura, rozrywka, fitness, lifestyle.