news

Różnica między ludźmi i małpami, dzięki której powstały miasta, narody i Internet

Ludzie żyją w grupach złożonych z jednostek, które pomagają sobie
nawzajem i współpracują dla dobra ogółu. Zwierzęta żyją w stadach, poza
którymi skazane są na zagładę. Ale tylko człowiek wypracował strukturę
współpracy i zorganizowania w grupie, którą nazywamy cywilizacją.

Antropolog Kim Hill z zespołem przyjrzała się społecznościom plemiennym, których struktura może przypominać stosunki we wczesnych ludzkich skupiskach myśliwych i zbieraczy. Naukowcy porównali stosunki społeczne panujące w takich osadach oraz relacje w skupiskach szympansów i szympansów karłowatych. Okazało się, że główna różnica polega na tym, że ludzie postrzegają się jako element grupy, która wchodzi w skład w większej grupy, i tak dalej.

Nie trzeba szukać daleko. O wrodzonej chęci przynależności do grupy oraz postępującej złożoności relacji społecznych, łączących nas w grupy społeczne, zainteresowań, narodowe, itp., świadczy wszystko to, co dzieje się w Internecie.

Tylko jak do tego doszło? Naukowcy uważają, że kluczowe w rozwoju społeczeństw, narodów i cywilizacji było łączenie się w pary, a dokładniej – instytucja małżeństwa. Tworzenie stabilnych związków, monogamicznych i poligamicznych, prowadziło do budowania mozaiki spokrewnienia i powinowactwa, która oznaczała powstawanie większych grup. Szeroko rozumiana rodzina, właśnie razem z ciocią z Gdańska (która w sumie nie jest ciocią, ale wiadomo, że jej dziadek i nasz pradziadek byli braćmi, sąsiadami czy coś), to zalążek wszystkich późniejszych struktur społecznych.

Hill i pozostali dostrzegli też drugą różnicę. W społecznościach ludzkich często para lub para z dziećmi opuszcza plemię/wioskę/miasto i przenosi się gdzieś indziej. U szympansów wszelakie migracje nie dotyczą par, tylko poszczególnych jednostek i grup samców albo grup samic. Małpy zrywają z rodzimym stadem wszelkie więzi i kontakty, tymczasem ludzie do końca życia czują się związani z pierwotną grupą i utrzymują z nią kontakty.

Plemiona ludzkie podchodzą przychylnie do wymiany osobników między grupami, dzięki czemu powstają nowe skupiska niespokrewnionych ludzi. Jednak emigranci podtrzymują więzi z kolebką, co sprawia, że w społeczności ludzkiej występuje niezwykłe połączenie migracji w parach i podtrzymywania kontaktów. Właśnie tak zrodziła się nasza kultura.

Hill pisze:

Mieszkając z innymi ludźmi, mamy sposobność obserwowania innowacyjnych jednostek, oceniania, jak im się powodzi i naśladowania zachowań, które uznajemy za najsłuszniejsze lub najpowszechniejsze.

Innymi słowy, zmieniając grupy, ludzie zyskali możliwość… małpowania. Uczyli się od najlepszych, a potem propagowali nowe pomysły i technologie w nowych skupiskach ludzkich lub wracali do domu, by opowiedzieć, co widzieli i słyszeli. W sumie tak, jak dziś. [Science]


podobne treści