news

Rozmowy z Afganistanu nie mogą być takie tanie

Amerykański żołnierz Jose Rivera niezupełnie dobrze mówi po angielsku.
Dlatego podobno nie zrozumiał, gdy pracownik operatora komórkowego
powiedział mu, że opłata za połączenia z Afganistanu do USA wynosi 5 dolarów za minutę. Rivera był przekonany, że chodzi o 4,95 dolara za miesiąc. Rachunek telefoniczny dobił do 9 tysięcy dolarów, ale z odsetkami wynosi już 16 tysięcy.

Szeregowy Rivera wydzwaniał z bazy w Shindand w afgańskiej prowincji Herat do swojej żony podczas jej ciąży i potem, gdy potomek był już na świecie. Kobieta miała kłopoty z sercem.

Dowódca Rivery, kapitan Evan Brainerd, postanowił nagłośnić sprawę, by pomóc podwładnemu, ponieważ uważa go za ofiarę operatora komórkowego. Zdaniem  Brainerda, AT&T postąpił „nieetycznie, nieprofesjonalnie i mało elastycznie”, wykorzystując naiwność Rivery i jego nieznajomość języka. Pretensja do AT&T dotyczy faktu, że operator nie powiadomił abonenta zawczasu, że wydzwania bajońskie sumy. Zazwyczaj operatorzy tak właśnie postępują. [CNET, zdjęcie: Kapitan Brainerd]


podobne treści


  • mortarion88

    Jest w amerykańskiej armii i nie zna angielskiego? To jak rozumie rozkazy? Pewnie liczył, że wszystko będzie mieć za darmo a teraz ściemnia żeby się od płacenia wykręcić.

  • Anonim

    Przynajmniej dobrze że się sądzi, w Polsce klienci poddają się nawet kiedy błąd operatora jest oczywisty!

    Wiele razy słyszałem jak pokrętnie konsultanci tłumaczą warunki umowy więc mimo że powinno się czytać dokładnie warunki to jestem za tym żeby ten niepełnosprawny umysłowo żołnierz wygrał sprawę.
    Oczywistym jest że należy pilnować swojego interesu, ale jeżeli zawieramy z kimś umowę liczymy na to że będzie uczciwy, bo z oszustemi nie chcielibyśmy ubić nawet muchy.
    Na przykład idąc do lekarza liczymy na to że będzie nas leczył tak żebyśmy byli zdrowi i nie musieli sprzedawać nerki by pokryć koszty leczenia.
    Wynajmując prawnika liczymy na to że będzie prowadził nasze sprawy z korzyścią dla nas mimo że często mamy marne pojęcie o prawie i orzecznictwie.
    Prosząc o pomoc informatyka liczymy na to że naprawi lub wymieni w komputerze tylko te podzespoły które są naprawdę wadliwe i nie zainstaluje rootkita dzięki któremu mógłby nas szpiegować.
    Natomiast korzystając z usług danego operatora gsm liczymy na to że usługa będzie działać sprawnie bez narażania nas na niebotyczne rachunki.

    Dlatego lekarz uprzedza że operacja będzie kosztować 20 tysięcy, ale możemy jechać na ukrainę gdzie zrobimy ją o połowę taniej. Prawnik uprzedza nas że weźmie dla siebie 50% kwoty wartości sporu. Informatyk uprzedza, że ustalenie przyczyny awarii będzie kosztować 100 zł, a przed rozpoczęciem naprawy spyta nas czy godzimy się na kolejny wydatek czy wolimy zanieść komputer do naprawy panu zenkowi z kotłowni.
    Więc dlaczego operator nie upewnia się że klient zrozumiał często bardzo złożone warunki umowy, nie uprzedza o tym że rachunek już wielokrotnie przekroczył średnią żołnierską pensję i korzystniej było by skorzystać z usługi satelitarnego stałego łącza. W końcu to oni są specjalistami w komunikacji.
    Niestety nie spełniają swojej roli solidnego i uczciwego usługodawcy, a na wysłanie smsa reklamowego o durnym konkursie czy kolejnej promocji zawsze znajdą wolne zasoby sieci.