news

Rosyjskie pływające reaktory nuklearne przy Biegunie Północnym

Widoczny na zdjęciu reaktor to pierwszy z ośmiu, które znajdą się na Morzu Arktycznym. Hybryda platformy wiertniczej i elektrowni atomowej rozpocznie w 2012 roku wydobywanie ropy spod dna morza. Złoża w tym miejscu mogą kryć nawet 75 miliardów baryłek ropy. Nawet złoża na terenie Rosji są mniejsze.

Prawdziwy powód desantu jest jednak inny, polityczny. Umiejscawiając osiem ruchomych platform w pobliżu Bieguna Północnego, Rosjanie chcą przejąć kontrolę nad Arktyką, powiększając terytorium kraju do miliona kilometrów kwadratowych. To się wcale nie podoba Kanadzie, która także widzi się na tym terytorium.

Niczym niezrażony rosyjski rząd deklaruje, że w 2020 roku Arktyka stanie się głównym miejscem wydobycia ropy i gazu na terytorium Rosji. Jak zamierzają udowodnić, że to faktycznie ich terytorium?

Otóż pobierając próbki z dna morza, a dokładnie z biegnącego pod nim Grzbietu Łomonosowa. Rosjanie zamierzają udowodnić, że Grzbiet stanowi część azjatyckiej masy kontynentalnej, co ich zdaniem oznacza, że stanowi część rosyjskiego terytorium. Argument geologiczny ma przekonać ONZ.

Reaktory tak naprawdę służą „kolonizacji”. Każdy z nich może dostarczyć energii potrzebnej osadzie złożonej z 45 tysięcy ludzi. Mają pracować nieustannie, co 12 lat przechodząc przegląd i renowację w stoczni w Sankt Petersburgu.

Naukowcy ostrzegają, że ewentualna katastrofa ekologiczna na tym obszarze miałaby fatalne skutki dla wyjątkowo mało odpornego biosystemu Arktyki. [Jesus Diaz/giz, BBC]


podobne treści


  • krzys

    o świetnie, oby tak dalej robili… :/

  • a32706

    teraz to dopiero będzie ZIMNA wojna