news

Rosja wysyła w świat pierwszą pływającą elektrownię atomową

Tak, przeczytaliście dobrze, w sobotę w swoją pierwszą podróż wyruszyła ze stoczni w Petersburgu pierwsza pływająca elektrownia atomowa. Choć do czasu załadunku paliwa w Murmańsku nie będzie aż tak bardzo atomowa, więc nie ma co liczyć na łunę na horyzoncie podczas nocnych spacerów po plaży Jastarni.

Żarty żartami, ale Akademik Łomonsow, bo tak nazywa się jednostka, jest całkowicie poważnym przedsięwzięciem, które od lat, i z wieloma opóźnieniami, realizowane jest przez Rosatom. Nie jest to typowy pływający reaktor jądrowy, jaki od dziesięcioleci można znaleźć na okrętach o napędzie atomowym, tylko pływająca, w pełni funkcjonalna elektrownia atomowa o mocy 70 MW. No, może z tym pływaniem to lekka przesada, ponieważ nie ma ona własnego napędu i musi być holowana.

Po tym jak już zostanie przeholowana przez Bałtyk i, okrążając Norwegię, dotrze do Murmańska by załadować paliwo, zostanie odholowana do miejscowości Pevek w Czukockim Regionie Autonomicznym by zastąpić tamtejszy starzejący się reaktor atomowy. Do tej pory znajdująca się w regionie elektrownia atomowa Bilibino dumnie dzierżyła tytuł najdalej na północ wysuniętej elektrowni atomowej na świecie, ale po swoim przybyciu w 2019 roku (z Murmańska na Czukotkę jest jednak daleko) i zacumowaniu na stałe przy brzegu, Akademik Łomonsow przejmie ten zaszczytny tytuł.

Sam region zamieszkuje około 50 tysięcy osób, więc ze strony ludności zapotrzebowanie na energię elektryczną nie jest aż tak duże, ale elektrownia atomowa potrzebna jest do tego, by zapewnić energię tamtejszym zakładom przetwórstwa ropy i kopalniom złota.

Zdjęcie: Rosatom

podobne treści