biznesinternet

Rezolucja PE w sprawie podziału Google nic nie zmieni, ale może być tylko początkiem

W ubiegłym tygodniu Financial Times dotarł do projektu rezolucji Parlamentu Europejskiego, która miała wzywać Komisję Europejską do zwiększenia konkurencyjności na rynku wyszukiwarek poprzez wyodrębnienie ich z istniejących struktur korporacyjnych. Wymierzona w Google inicjatywa została wczoraj przegłosowana.

Konflikt pomiędzy Google a Unią Europejską tli się już od dłuższego czasu. W sumie trudno się dziwić, skoro firma posiada ponad 90 procent europejskiego rynku wyszukiwarek, a co jakiś czas pojawiają się głosy, że taki stan rzeczy może godzić w zasady uczciwej konkurencji. Dodatkowo w poszczególnych krajach członkowskich, zwłaszcza w Niemczech i we Francji, co jakiś czas pojawiają się napięcia pomiędzy Google a lokalnymi wydawcami, sklepy internetowe skarżą się na faworyzowanie przez Mountain View serwisu Google Shopping, a europejscy urzędnicy odpowiedzialni za ochronę prywatności podnoszą kwestię niekontrolowanego dostępu do danych osobowych europejskich internautów. Odpryskiem tego konfliktu jest też niedawny wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE, który stanął po stronie „prawa do bycia zapomnianym”, ale najpoważniejszym polem walki jest niewątpliwie trwające cały czas postępowanie antymonopolowe, w którym Google grozi kara w wysokości nawet 10 procent rocznych dochodów.

W takim kontekście europarlamentarzyści Europejskiej Partii Ludowej, pod przewodnictwem Andreasa Schwaba niemieckiego CDU i Ramona Tremosa z hiszpańskiej partii CDC, postanowili wezwać Komisję Europejską „do szybkiego rozważenia propozycji służących oddzieleniu wyszukiwarek od innych usług komercyjnych, jako potencjalnie długofalowego rozwiązania, służącego zapewnieniu równych szans”. Rezolucja ta została wczoraj przyjęta stosunkiem głosów 458 do 173, przy 23 osobach, które wstrzymały się od głosu.

Oficjalnie rezolucja ta nazywana jest „Rezolucją w sprawie wspierania praw konsumentów na jednolitym rynku cyfrowym„, której głównym celem jest promowanie innowacyjności oraz startupów, ale, choć w jej treści ani razu nie padło słowo Google, wiadomo, że chodzi właśnie o podział tej firmy.

Na szczęście dla Amerykanów, rezolucja Parlamentu Europejskiego nie jest w żaden sposób wiążąca dla Google, w końcu trudno oczekiwać, by jakiekolwiek głosowanie w UE mogło bezpośrednio wpłynąć na działania i strukturę firmy zarejestrowanej w Kalifornii. Ale to nie oznacza, że podjęcie tej rezolucji jest działaniem czysto symbolicznym – ma ona na celu wywarcie na nową Komisję Europejską, by ta zajęła się tym zagadnieniem. Nie jest więc wykluczone, że już w niedalekiej przyszłości Komisja, która co prawda też nie może podzielić Google, ale ma za to prawo wydawania rozporządzeń, wyda takie, które de facto będzie zmuszało Google do oddzielenia wyszukiwarki od innych usług na obszarze Unii Europejskiej.

Zdjęcie: Flickr/jepoirrier


podobne treści