internet

Putin przykręca śrubę blogerom

Moskwa najwyraźniej nie przejęła się za bardzo tegorocznym raportem Reporterów Bez Granic i zamierza jeszcze bardziej przycisnąć śrubę tamtejszym użytkownikom Internetu. Tym razem Kreml zabrał się za blogerów.

Jak informuje Rzeczpospolita, w rosyjskiej Dumie trwają prace nad „pakietem antyterrorystycznym”, który, między innymi, ma w znaczący sposób ograniczyć plagę rosyjskiego Internetu jaką są blogerzy. Zgodnie z projektem nowych ustaw rosyjscy blogerzy, których strony notują ruch większy niż trzy tysiące odwiedzin dziennie, otrzymaliby status „organizatorów rozpowszechniania informacji”. Wiąże się to z obowiązkiem rejestracji w Roskomnadzorze, rosyjskim organie rządowym odpowiedzialnym za nadzór nad mediami i obowiązkowym publikowaniem pod własnym nazwiskiem. W dużym uproszczeniu oznacza to, że rosyjscy blogerzy będą musieli stosować się do wszystkich wytycznych obowiązujących tamtejszych dziennikarzy, ale nie otrzymają żadnych praw, które mogłyby ich chronić.

A te mogłyby się przydać, zwłaszcza, że Roskomnadzor już teraz potrafi zablokować stronę każdego rosyjskiego medium, któremu nie po drodze z linią Kremla, powołując się, na przykład, na niecenzuralne komentarze pod artykułami. W końcu o moralność publiczną należy dbać zawsze i wszędzie.

Można oczywiście, całkiem przytomnie, stwierdzić, że rosyjskiej władzy trudno będzie sprawdzać, czy dany blog przekroczył lub nie przekroczył magiczną barierę trzech tysięcy odwiedzin dziennie, zwłaszcza, że póki co, nikt nie ma obowiązku hostować wszystkiego w Rosji. Ale nie chodzi o to, gdzie konkretnie znajdują się pliki. Nowa ustawa jest po prostu próbą przejęcia kontroli nad niezależnymi źródłami informacji – po przyjęciu tych ustaw będzie można zawsze zamknąć niewygodny blog. W końcu pojawiły się na nim wulgaryzmy, albo, co gorsza, jego właściciel się nie zarejestrował.

Zdjęcie: Flickr/World Economic Forum


podobne treści