news

Pupa Pupa Pupa – czyli blogi polityków. Co sądzicie?

Czytając komentarze na forach i słuchając komentarzy politycznych (jak na przykład we wczorajszym „Szkle kontaktowym”) widzę, że pojawiają się głosy, że Janusz Palikot ucichł i nie komentuje ostatnich wydarzeń. 

Ale przecież poseł Palikot ma swój blog i publikuje na nim ostatnio zarówno słowa współczucia, nadziei na pojednanie z Rosją, jak i pokazuje swój smutek.

W związku z tym powstaje pytanie – na ile wypowiedzi polityka na blogu są uważane za nieistniejące? Ostatnimi czasy politycy zakładają swoje blogi coraz częściej, powstają strony partii, strony kandydatów na prezydenta. Pytania ludzi pokazują jednak, że jeżeli dany polityk nie wypowie się przykładowo w programie redaktor Moniki Olejnik czy podczas wizyty u redaktora Bogdana Rymanowskiego (i dziesiątek innych), to tak, jakby nie wypowiadał się w ogóle.

Czy blogi polityków mają w takim razie sens? Czyta je w końcu wiele osób – 3 ostatnie wpisy na blogu posła Palikota mają razem prawie 600 komentarzy. Ale chyba jednak istnieją w takiej ograniczonej strefie ludzi. A może trudno jest brać na poważnie stronę, na której pod napisem „{Przyjazne Państwo}” można przeczytać „{Pupa! Pupa! Pupa!}”…


podobne treści


  • Anonim

    Ogladalam to szkło kontaktowe i tam Miecugow powiedział widzowi (narzekającemu, ze Palikot ucichł):,,ale moze to MY (=dziennikarze) nie pytamy go o zdanie. dlatego sie nie oddzywa”
    Przybylik skwapliwie mu wtórował: ,,ja nie chce wiedziec, co on teraz sądzi. w ogole mnie jego zdanie nie interesuje”

    I wtedy pomyslalam, hej! Przybylik! Ty nie chcesz, Miecugow nie chce – i basta? Wy nie chcecie, wiec ja sie nie dowiem? Z ksiazek najwiekszych dziennikarzy zawsze plynie przeslanie, ze dziennikarz jest przedłużeniem szarego człowieka . Że zadaje pytania właśnie w imieniu ludzi… Że fotografuje to, czego zwykli ludzie nie maja okazji zobaczyc… itd itp
    Dlaczego jakas wybrana garstka osob ma decydowac, kogo ja chce sluchac. A moze ja nie mam ochoty sluchac Pana, Panie Przybyliku…?

    I moze pytanie powinno brzmiec tak: skoro ludzie chca znac zdanie Palikota (bez znaczenia, czy z ciekawosci, co tym razem wymysli… czy dlatego ze oczekuja, ze sie bedzie kajał), to moze jednak dziennikarze powinni sie go zapytac, co czuje.
    Czemu maja decydowac sami, kogo mamy w tej sytuacji sluchac, a kogo nie.
    Dlaczego mam sluchac zdania Nałęcza albo Pani Ziomeckiej, a Palikota nie…

    Ja osobiscie zaluje, ze nie napisal na blogu wiecej – bo bylabym ciekawa. (mimo ze osobiscie uważam go za pajaca, ktory ma racje w wielu sprawach dot. przedsiwbiorstw)
    W ogole wolalabym miec stycznosc z politykami przez blogi, na ktore wchodze z wlasnej woli (nawet z idiotycznym pupa pupa pupa), a nie byc ciagle bombardowana wypowiedziami tych samych pupilków garstki dziennikarzy telewizyjnych…

  • Anonim

    Ogladalam to szkło kontaktowe i tam Miecugow powiedział widzowi (narzekającemu, ze Palikot ucichł):,,ale moze to MY (=dziennikarze) nie pytamy go o zdanie. dlatego sie nie oddzywa” Przybylik skwapliwie mu wtórował: ,,ja nie chce wiedziec, co on teraz sądzi. w ogole mnie jego zdanie nie interesuje” I wtedy pomyslalam, hej! Przybylik! Ty nie chcesz, Miecugow nie chce – i basta? Wy nie chcecie, wiec ja sie nie dowiem?

    Dlaczego jakas wybrana garstka osob ma decydowac, kogo ja chce sluchac. A moze ja nie mam ochoty sluchac Pana, Panie Przybyliku…? I moze pytanie powinno brzmiec tak: skoro ludzie chca znac zdanie Palikota (bez znaczenia, czy z ciekawosci, co tym razem wymysli… czy dlatego ze oczekuja, ze sie bedzie kajał), to moze jednak dziennikarze powinni sie go zapytac, co czuje. Czemu maja decydowac sami, kogo mamy w tej sytuacji sluchac, a kogo nie. Dlaczego mam sluchac zdania Nałęcza albo Pani Ziomeckiej, a Palikota nie… Ja osobiscie zaluje, ze nie napisal na blogu wiecej – bo bylabym ciekawa. (mimo ze osobiscie uważam go za pajaca, ktory ma racje w wielu sprawach dot. przedsiwbiorstw) W ogole wolalabym miec stycznosc z politykami przez blogi, na ktore wchodze z wlasnej woli (nawet z idiotycznym pupa pupa pupa), a nie byc ciagle bombardowana wypowiedziami tych samych pupilków garstki dziennikarzy telewizyjnych…

  • Anonim

    Ogladalam to szkło kontaktowe i tam Miecugow powiedział widzowi (narzekającemu, ze Palikot ucichł):,,ale moze to MY (=dziennikarze) nie pytamy go o zdanie. dlatego sie nie oddzywa” Przybylik skwapliwie mu wtórował: ,,ja nie chce wiedziec, co on teraz sądzi. w ogole mnie jego zdanie nie interesuje” I wtedy pomyslalam, hej! Przybylik! Ty nie chcesz, Miecugow nie chce – i basta? Wy nie chcecie, wiec ja sie nie dowiem?

    Dlaczego jakas wybrana garstka osob ma decydowac, kogo ja chce sluchac. A moze ja nie mam ochoty sluchac Pana, Panie Przybyliku…? I moze pytanie powinno brzmiec tak: skoro ludzie chca znac zdanie Palikota (bez znaczenia, czy z ciekawosci, co tym razem wymysli… czy dlatego ze oczekuja, ze sie bedzie kajał), to moze jednak dziennikarze powinni sie go zapytac, co czuje. Czemu maja decydowac sami, kogo mamy w tej sytuacji sluchac, a kogo nie. Dlaczego mam sluchac zdania Nałęcza albo Pani Ziomeckiej, a Palikota nie… Ja osobiscie zaluje, ze nie napisal na blogu wiecej – bo bylabym ciekawa. (mimo ze osobiscie uważam go za pajaca, ktory ma racje w wielu sprawach dot. przedsiwbiorstw) W ogole wolalabym miec stycznosc z politykami przez blogi, na ktore wchodze z wlasnej woli (nawet z idiotycznym pupa pupa pupa), a nie byc ciagle bombardowana wypowiedziami tych samych pupilków garstki dziennikarzy telewizyjnych…