news

Puma Phone może zachęcić do chodzenia na siłownię nawet najbardziej opornych

Kilka rozmazanych obrazków i nagranie rozsyłane między
użytkownikami poprzedziło oficjalną premierę Puma Phone’a. Telefonu, który z
każdego z nas zrobi sportowca. Z każdego!

 

Telefon stworzył Sagem (które,
jak wiemy, nie jest marką, z powodu której skacze się do góry). Parametry są o
dziwo dość przyzwoite, ale wrażenie z używania tego telefonu jest zadziwiające.
Każdy centymetr został dokładnie wypieszczony, każdy element systemu
operacyjnego dopracowany jak wprost z deski kreślarskiej super projektanta. 

W ręku leży jak zwykły telefon, jest lekki, sprawia odrobinę plastikowe wrażenie. 

Na pleckach ma prawdziwe cudo – panel baterii słonecznych, które ładują komórkę wprost od słońca. Puma Phone nie jest pierwszym telefonem zaopatrzonym w coś takiego, ale potrafi obwieścić użytkownikowi słodkim głosem, ile dokładnie minut działania dostaliśmy od słonecznych promyczków. Przelicza też otrzymaną energię na ilość smsów, minut rozmowy i różnych takich. 

Za słoneczne doładowania dostajemy też punkty przydające się w sklepie Pumy. To naprawdę miły gest, który przysporzy im dobrych opinii ze strony klientów.

Niestety, ekranik właśnie jest najsłabszym ogniwem całego telefonu. Ekran dotykowy QVGA o przekątnej 2,8 cala i rozdzielczości 240×320 to naprawdę trochę poniżej aktualnych możliwości konkurencji. Słabą jakość widać na każdym kroku, gdy Dylan, maskotka Puma Phone‚a, rozmazuje się lekko mrucząc na nas z ekranu. 

Można mieć dwie tapety – jedną sportową, a drugą bardziej lifestyle’ową. Na sportowej są wszystkie aplikacje  fitness jak pedometr, czujnik jazdy na rowerze, asystent biegania, kompas, alarm, stoper i kanał RSS ze sportowymi wiadomościami. Każdy program, jak i cały Puma Phone, czerwoniutki i dopracowany. 

Ekran lifestyle’owy ma z kolei wszystkie pozostałe funkcje – odtwarzacz muzyki, SMSy, email, aparat i inne takie. Można też otworzyć sobie swoje konto na Twitterze, Facebooku, Flickr i Youtube’ie. 

Robienie zdjęć wbudowanym 3,2 megapikselowym aparatem przypomina dość znacznie fotografowanie telefonem z Androidem – jest bardzo łatwe, intuicyjne, LEDowy flesz i sześciokrotny zoom cyfrowy działają bez zarzutu. Można nagrywać video w rozdzielczości VGA. 

Żeby szybko zadzwonić, zwijamy coś w rodzaju „czarodziejskiego dywanu”, który na Puma Phone’ie idzie w góre, a nie jak kurtynka Androida, rozwija się w dół. 

Wobec tak oczekiwanej premiery od Microsoftu, Puma Phone pojawił się praktycznie znikąd. Nie zapewni wam takiego komfortu jak zwykły smartfon, ale i tak jest bardzo przyjemny i można się do niego jeszcze bardziej przekonać dzięki wspominanym programom lojalnościowym Pumy. Rzecz na pewno warta uwagi. 


podobne treści