styl życia

Przyszłość komputerów

Kiedyś, dawno temu, mieliśmy komputery. To znaczy ci co mieli, to mieli, bo był to w istocie nie lada przywilej. Później posiadanie przerośniętego, podług dzisiejszych standardów, kalkulatora stało się powszechne, ale nie ma co się dziwić – komputery potrafiły zrobić i robiły wszystko. Dziś mamy smartfony o większej mocy obliczeniowej od maszyn stacjonarnych sprzed paru lat, tablety bardziej poręczne od komputerów przenośnych, a wszyscy wiedzą też, że do grania najlepiej nadają się konsole. Czy komputery mają zatem w ogóle jeszcze jakąś przyszłość? To znaczy jakąś mieć na pewno mają, ale czy przypadkiem nie jest to przyszłość na złomowisku?

Są tacy, którzy uważają, że pecety już sobie kopią grób, a nawet tacy, których zdaniem one po prostu w tym grobie stoją i tylko czekają na zasypanie dołu. Ich opinia jest prosta – komputery osobiste zmierzają tą samą drogą co maszyny do pisania, płyty winylowe, kasety magnetofonowe i dyskietki 3,5 cala, czyli na śmietnik historii. Albo do muzeum. Czemu się zresztą dziwić, skoro nawet jeden z twórców PC, dr Mark Dean, inżynier z laboratoriów IBM mówi jasno: ”Kiedy pomagałem projektować PC, nie myślałem nawet, że dożyję czasów jego upadku”. Przyznał także, że sam przeszedł do ery ”post-PC” (to dość popularne określenie ostatnimi czasy) i korzysta już wyłącznie z tabletu.

Zresztą nie on jeden i kompletnie nie ma się tu czemu dziwić. W ciągu kilku ostatnich lat wszyscy lub niemal wszyscy staliśmy się uzależnieni od informacji. Całe pokolenia wytrzymywaliśmy, czekając na wieczorny serwis informacyjny o 19.30, ale obecnie musimy mieć dostęp do najświeższych newsów już. Teraz. Natychmiast. Jeśli nie możemy sobie czegoś przypomnieć, nie możemy niemalże żyć bez sprawdzenia tego w ciągu zaledwie kilkunastu sekund. Dzięki dziesiątkom serwisów nasze życie towarzyskie kwitnie i to nieważne gdzie jesteśmy. Dlatego, że zawsze mamy ze sobą komórkę. Lub tablet. Poza tym jest pewna grupa osób, które już nie zdradzą urządzeń mobilnych na rzecz innych. To ci, którzy często się przemieszczają. Zarówno biznesmeni, jak i maniacy podróży, a także studenci (ach, gdzie te czasy, gdy posiadanie głupiego, przestarzałego laptopa było czymś w rodzaju oznaki luksusu i tego, że komuś się powodzi, a nie faktu że studiowało się w roku 2009…).

Jest też jednak i inna grupa, twardo obstająca przy tym, że tak, dominacja PC to już pieśń przeszłości, ale nigdy nie znikną one z technologicznej mapy świata. Dlatego, że wciąż jeszcze wiele osób kompletnie nie jest zainteresowanych gadżetami. Niezależnie od rodzaju telefonu, jaki posiadają, używają go tylko do dzwonienia. Do komputerów osobistych przywiązane są od lat i są całkiem zadowoleni z tego rozwiązania, jako że traktują je jako połączenie maszyny do pisania z magicznym urządzeniem pozwalającym łączyć się z internetem. Albo po prostu na nic innego ich nie stać. A jako że, właśnie, to tylko maszyna do pisania… A jeśli już nawet i ci ludzie wymrą, bo kiedyś wymrzeć muszą, a wszystkie te iPady oraz inne wynalazki staną się tanie jak barszcz, bo kiedyś stać się muszą, to wciąż jeszcze mamy zastosowania, w których ”blaszak” jest niezastąpiony. Z tego prostego powodu, że wszystko co mobilne, odpowiednio podrasowanemu stacjonarnemu nigdy mocą nie dorówna. Dlatego też może i znikną one z domów, ale nie z serwerowni, studiów graficznych czy w innych miejscach, gdzie potrzebna jest moc obliczeniowa niedostępna dla innych urządzeń.

Mamy też trzecią grupę. To ci, którzy uważają, że wcale nie żyjemy w żadnej erze ”post-PC”, a PC po prostu zmienił wygląd. Według nich iPhone to PC. IPad? PC. Jakikolwiek smartfon? PC. I są to wszystko komputery. Jakby tego było mało – osobiste. A nawet bardziej osobiste niż kiedykolwiek.

Każda z tych grup ma swoje racje. Możliwe, że nawet wszystkie te koncepcje są słuszne. A jakie jest wasze zdanie?


podobne treści