news

Przeżył upadek z 39. piętra, spadając na samochód

Thomas Magill to jeden z tych biednych bogatych dwudziestoparoletnich dzieciaków, mieszkających na Manhattanie. Jego życie było tak nieznośne, że postanowił z nim skończyć i skoczył z okna. Nawet to mu nie wyszło.

22-latek rzucił się z 39. piętra nowojorskiego budynku i spadł na czerwonego Dodge’a Chargera z 2008 roku. Samochód tak zamortyzował upadek, że chłopak przeżył. Samobójca wbił się w dach i rozbił szyby auta.

Właściciel samochodu to pochodzący z New Jersey pracownik pobliskiej budowy. Twierdzi, że Magill ocalał dzięki temu, że w samochodzie znajdował się różaniec.

Magill znalazł się w szpitalu z poważnymi obrażeniami, w tym złamaniami obydwu nóg. [Jalopnik, zdjęcie: Daniel Shapiro NYPost


podobne treści


  • sebek.b

    nie jestem w stanie zrozumiec jak majac w ch kasy mozna sie probowac zabic i twierdzic ze swiat mnie nie kocha. Chlopaczek nie docenia tego co ma powinni go wyslac na terapie do indii z 1$ w kieszeni to by sie czegos nauczyl o zyciu

  • janek.gnych78

    Sebek,jak rozumiem to był sarkazm?

  • mentlegen

    no i nawet zabić mu się nie udało :(
    a sparaliżowany chociaż ?
    może wtedy by życie zaczął cenić

  • Dawid Krysiak

    Powinni go dobić na miejscu… W Zabrzu też był przypadek gdzie idiota „postanowił się zabić” i skoczył z dachu 11-piętrowego bloku – zamiast skoczyć na tę stronę gdzie nikt nie chodzi i wbiłby się w ziemię na pół metra, skoczył na parking, gdzie mógł zabić jakieś niewinne dziecko – wylądował na samochodzie, kasując go totalnie (zapadnięty dach, popękane szyby – mam fajne zdjęcia) i co? Praktycznie o własnych siłach zszedł z samochodu – ze szpitala wypisali go praktycznie na następny dzień. A facet którego samochód skasował nie miał autocasco… Jak ktoś chce się zabić, to niech usiądzie na suchej gałęzi z pętlą na szyi, łyknie truciznę i strzeli sobie w łeb – jak go kula nie zabije, to spadnie i się powiesi – jak gałąź nie wytrzyma to wpadnie do wody i się utopi a jak nie to trucizna go wykończy…