internet

Przeważająca większość przechwytywanych przez NSA danych dotyczy zwykłych internautów

 

Dziennik The Washington Post najwyraźniej postanowił popsuć trochę wielkie weekendowe amerykańskie święto wolności oraz demokracji i opublikował swój raport na temat inwigilacji prowadzonej przez NSA. Ustalenia amerykańskich dziennikarzy raczej nikogo nie zaskoczyły, oburza jednak ujawniona przez nich skala inwigilacji zwykłych obywateli – według nich 90 procent materiałów przechwytywanych przez NSA nie ma nic wspólnego z walką z terroryzmem.

Dziennikarze The Washington Post przez cztery miesiące przebijali się przez 160 tysięcy maili, wiadomości i dokumentów z okresu 2009-2012 wyniesionych z baz danych NSA przez Edwarda Snowdena. Prawie połowa z nich dotyczyła obywateli USA, a prawie żadna z nich nie była związana z oficjalną misją agencji:

„Wiele plików, opisanych co prawda przez analityków jako bezużyteczne, ale jednak zachowane, zawiera bardzo intymne, czasem nawet ekshibicjonistyczne, treści. Opowiadają one historie miłości i złamanych serc, zdrad małżeńskich, psychicznych załamań, politycznych i religijnych debat, niepokojów o finanse i zawiedzionych nadziei,” czytamy w dzienniku. „Pomimo tego codzienne życie ponad 10 tysięcy użytkowników zostało skatalogowane i zapisane.”

Z przeanalizowanych przez gazetę dokumentów jasno wynika, że to właśnie zwykli użytkownicy Internetu najczęściej padają ofiarą inwigilacji prowadzonej przez NSA. Agencja nie przejmuje się też za bardzo faktem, że, przynajmniej w przypadku obywateli amerykańskich, powinna najpierw uzyskać zgodę odpowiedniego sądu. Na podstawie przeanalizowanych dokumentów, oraz raportu na temat przejrzystości własnych działań, jaki NSA po raz pierwszy w historii opublikowała pod koniec czerwca, The Washington Post szacuje, że w tylko ubiegłym roku przypadkowymi ofiarami inwigilacji stało się aż 900 tysięcy osób.

Co prawda amerykańska gazeta zaznacza, że rzeczywiście NSA udało się wytropić kilka zagrożeń, ale jest to i tak kropla w morzu naruszeń naszej prywatności. Niby nic nowego, ale świadomość tego, że większość danych przechwytywanych przez NSA dotyczy właśnie zwykłych internautów nie poprawia humoru.

Zdjęcie: Flickr/gvgoebel


podobne treści