news

Przerażająca przyszłość: samoloty bez pilotów

Amerykańska federalna agencja lotnictwa FAA postanowiła rozpocząć badania nad przeniesieniem przemysłu lotniczego w XXI wiek. A ta przyszłość wydaje się wprost przerażająca. Bo Amerykanie sprawdzą, jakie są możliwość konstruowania pasażerskich samolotów, które będą latały same. Bez pilotów!

Badania odbywają się pod auspicjami stworzonej przez FAA inicjatywy NextGen, która ma za zadanie reformować przestarzałą infrastrukturę lotnictwa cywilnego. Pierwsze automatyczne samoloty, o nazwie ScanEagle, mają być dostarczone agencji przez finansowaną przez Boeinga firmę Insitu.

Oczywiście minie jeszcze sporo czasu, nim to robopilot będzie nam mówił kiedy możemy wstać z miejsc. Ale FAA już bada, jak zintegrować automatyczne samoloty z istniejącymi systemami kontroli ruchu powietrznego.

Nie wiadomo tylko, czy pomysł nie napotka na zbyt silną barierę sceptycyzmu (oby napotkał!). Nie chodzi tu o to, by hamować postęp. Ale chodzi o to, by to ludzie mieli nad tym postępem kontrolę. Zwłaszcza w sytuacjach, w których chodzi o ludzkie życie… [Kyle VanHemert/giz, Network World, PopSci]


podobne treści


  • pco

    No dobra, ale dzisaj juz przeciez lataja same (co prawda z pilotami).. pilot siedzi i sie nudzi, czyta gazetki, bloguje a samolot sam leci. Gorzej ze startem i ladowaniem, tutaj na pelny automat bedzie trzeba jeszcze dlugo poczekac (zla pogoda/lotniska). Zreszta jezeli automat bedzie mial 100% skutecznosc, to czlowiek bedzie tylko przeszkadzal (blad pilota jako przyczyna katastrof zostanie wyeliminowana). Oczywiscie to wszystko przy zalozeniu, ze skynet sie nie zbuntuje :)

  • peter.podgorski

    Przecież ten kawał mięcha między sterami a fotelem jest kompletnie zbędny. Nawet lądowanie jest obecnie wykonywane automatycznie (zakładając odpowiednie wyposażenie lotniska, ale to oczywiste). Ogromna większość katastrof lotniczych wynikała z błędu człowieka — czy to pilota czy kontrolera w wieży. Nie rozumiem, naprawdę, co autora tak przeraża w tej perspektywie? Za dużo Matriksa i Terminatora?

    Ludzi (dla naszego własnego bezpieczeństwa) należy jak najszybciej usunąć nie tylko z kokpitów samolotów, ale też zza przyrządów wszelkiej maści pojazdów naziemnych i nawodnych, bo jesteśmy najzwyczajniej w świecie niegodni zaufania. Biologicznie i ewolucyjnie nie jesteśmy przystosowani do kontroli nad tonami poruszającego się z zawrotnymi prędkościami żelastwa i bardzo mnie cieszy, że wreszcie zaczynamy się z tym godzić. Oby tylko wszelkiego rodzaju sceptycyzm czy strach ignorantów nie powstrzymał tego procesu.

    Aha, żeby nie być tak kompletnie gołosłownym — w ośrodku testowym Transrapid w Emsland wydarzył się do tej pory (wedle mojej wiedzy) jeden wypadek, choć działa on już ponad 20 lat. Co było przyczyną wypadku? Pojazd konserwatorów — jedyny niezautomatyzowany element systemu obecny na trasie. Myślę, że dość wymowny fakt.

  • Anonim

    Twórcy sprzętu i oprogramowania do takich bezzałogowych samolotów to też ludzie… którzy mogą popełniać błędy. Cena błędów konstrukcyjnych czy innych byłaby zbyt wysoka, zatem chyba jeszcze długi czas w kokpicie będzie siedział gość, który w razie czego złapie za drążek, nawet jeśli w praktyce miałby cały czas grać w bierki czy zastanawiać się jak poderwać co ładniejszą stewardessę (chyba że one też zostaną zautomatyzowane).

  • Anonim

    Twórcy sprzętu i oprogramowania do takich bezzałogowych samolotów to też ludzie… którzy mogą popełniać błędy. Cena błędów konstrukcyjnych czy innych byłaby zbyt wysoka, zatem chyba jeszcze długi czas w kokpicie będzie siedział gość, który w razie czego złapie za drążek, nawet jeśli w praktyce miałby cały czas grać w bierki czy zastanawiać się jak poderwać co ładniejszą stewardessę (chyba że one też zostaną zautomatyzowane).

  • Anonim

    @peter.podgorski – Pamiętajmy też że maszyny są projektowane, budowane i serwisowane przez ludzi, nie jestem pewnien czy chciałbym jechać w pelni zautomatyzowaną, 10-letnią taksówką naprawianą młotkiem przez pana Ułomka :D

    Nasuwa mi się też pytanie czy w razie problemów maszyna była by w stanie wylądować awaryjnie na rzece Hudson jak to niedawno zrobił pilot jednej z amerykańskich linii lotniczych.

    Jeszcze jeden ciekawy przykład z życia – niedawno oglądałem na discovery konkurs na w pełni zautomatyzowany samochód – całość polegała na wpuszczeniu kilkunastu automatów do prawdziwego miasta – wszystko było fajnie dopóki jeden z komputerów nie „zawiesił” się na skrzyzowaniu co doprowadziło do gigantycznego korka. Przyczyna- aby objechać uszkodzony samochód inne maszyny musiały by w bezpieczny sposób złamać przepisy drogowe a to nie jest tak banalne do zaprogramowania :)

    Reagowanie w sytuacjach nieprzewidzianych programem i podejmowanie decyzji to są dwie funkcje których maszyny wciąż na szczeście nie mają :)

  • peter.podgorski

    Tak, oprogramowanie i sprzęt też są tworzone przez ludzi, którzy są omylni. Tym bardziej trzeba pozbyć się ludzi z kokpitu, bo w ten sposób pozostaje nam tylko jedna przestrzeń, w której człowiek może popełnić błąd, zamiast dwóch. Jeśli padnie serwomotor, zawiesi się oprogramowanie fly by wire albo wystąpi awaria niestandardowa i nieprzewidziana czujnikami/szkoleniem to pilot w kokpicie i tak nie jest w stanie zrobić absolutnie nic. Natomiast może popełnić błąd nawet wtedy, kiedy wszystko działa poprawnie i to jest główny problem. Nie mówiąc już o takich rzeczach jak bariera językowa przy komunikacji z wierzą, różnice w systemach miar (które komputer przełączałby automatycznie, a o czym pilot może zapomnieć lub się pomylić) itd. My (w sensie ludzie) nie nadajemy się do przetwarzania takich ilości informacji w niezawodny sposób. Dlatego m.in. wspomniana komunikacja z wierzą kontroli lotów będzie wkrótce automatyzowana.

    Przykład lądowania awaryjnego — jasne, to jest jakiś argument. Ale prawda jest taka, że to też robi się w oparciu o posiadaną wiedzę, którą da się zaprogramować w komputerze. Nie umniejszam dokonań wspomnianego pilota, po prostu mówię, że to lądowanie nie było wynikiem jakiejś czysto ludzkiej cechy, tylko właściwego wykonania wyuczonych czynności (choć rzeczywiście, w niestandardowych warunkach). Poza tym, zamiast skupiać się na wykonywaniu awaryjnego lądowania lepiej zastanowić się, czy dałoby się uniknąć konieczności wykonania takiego manewru.

    Jeśli chodzi o te wynalazki z DARPA Urban Challenge to przepraszam, ale za każdym razem kiedy to widzę mam ochotę krzyknąć: „you’re doing it wrong”. To, co oni robią to próba zmuszenia zautomatyzowanego pojazdu do poruszania się w bezpieczny sposób w nieskomputeryzowanym środowisku za pomocą, de facto, wzroku (nie dosłownie, ale w skrócie tak można określić te wszystkie radary wystające z dachu). Środowisko nie oddaje pojazdowi żadnych informacji — jest kompletnie „głupie”, że tak powiem. Inne pojazdy w tym środowisku są kierowane przez ludzi i pozbawione jakichkolwiek urządzeń informujących zautomatyzowaną maszynę o ich położeniu. To samo z drogą — kawał asfaltu bez żadnego feedbacku. W ten sposób będą się z tym męczyć jeszcze następne 50 lat i nic nie wymyślą. Dla maszyn najważniejszym zmysłem nie jest wzrok, bo przetwarzanie obrazu i tego typu danych radarowych jest bardzo skomplikowane i nie potrafimy tego zaprogramować. Zamiast tego znacznie lepiej zdać się na radiową komunikację umożliwiającą wszystkim pojazdom w środowisku rozeznanie co do położenia własnego i innych za pomocą prostych zapytań. Oczywiście to całkowicie eliminuje możliwość obecności pojazdów niezautomatyzowanych, ale to powinno być oczywiste. Co więcej, to o czym mówię to nie takie Science Fiction jak się może wydawać — taki właśnie, w pełni zautomatyzowany, system transportu planowany jest do zaimplementowania w Waszyngtonie. Żeby było zabawniej, pojazdy w tym systemie nie będą wyposażone w żadne systemy bezpieczeństwa biernego. Dlaczego? Bo system uniemożliwia zaistnienie kolizji, więc można oszczędzić na nich trochę masy.

    Mushrm, co rozumiesz przez „podejmowanie decyzji”? Kiedy Ty podejmujesz decyzję robisz dokładnie to, co jakakolwiek maszyna — filtrujesz sytuację przez przechowywane w głowie algorytmy (doświadczenie). Oczywiście, baaaardzo upraszczam, zdaję sobie z tego sprawę. Tym niemniej, w całkowicie skomputeryzowanym systemie celem jest zminimalizowanie prawdopodobieństwa wystąpienia „nieprzewidzianej sytuacji”, za nie reagowanie na nią. Zresztą, historia pokazuje, że w nieprzewidzianych (szkoleniem) sytuacjach piloci też często nie wiedzą co robić. Bo niby skąd mają wiedzieć? Tak jak wszyscy ludzie tak i oni potrafią tylko to, czego się nauczyli.

  • Andre Loo

    podstawą do zbudowania maszyn samodzielnych jest dokładna i bardzo szybka nawigacja GPS. Ta w wersji cywilnej ma (z dokładnością do cm) ma dopiero uszyć.

  • Andre Loo

    podstawą do zbudowania maszyn samodzielnych jest dokładna i bardzo szybka nawigacja GPS. Ta w wersji cywilnej ma (z dokładnością do cm) ma dopiero ruszyć.