sprzęt

Produkcja Kałasznikowów nie ustaje dzięki zamówieniom obywateli USA

Pomimo że dostępne są już nowocześniejsze rodzaje broni, Rosjanie nie zamykają linii produkcyjnych AK-47. Czyżby popyt zgłaszali partyzanci z krajów ogarniętych wojnami domowymi tudzież handlarze narkotyków? Niezupełnie – prawie co trzecie zamówienie składają „pasjonujący się bronią” Amerykanie.

Jak donosi The New York Times, 28 procent Kałasznikowów powstaje dla indywidualnych odbiorców z USA. To więcej, niż zamawiają rosyjska i amerykańska policja oraz wojsko!

Fabryka w Iżewsku, czyli „Zbrojownia Rosji”, produkuje karabinki od 1948 roku. Paradoksalnie po zmianie systemu i pojawieniu się podróbek, odrodziło się zapotrzebowanie na oryginalne Kałasznikowy – oczywiście w nieco podrasowanej wersji w porównaniu z konstrukcją sprzed 60 lat.

W ostatnich latach zamówienia od cywili zaczęły odpowiadać za 70 procent obrotów producenta Kałasznikowów. 2 na 5 AK-47 trafiających do cywilów wędruje do rąk Amerykanów.

Przychody ze sprzedaży tej broni wracają do rosyjskiego budżetu wojskowego i służą dozbrajaniu rosyjskiej armii, wyposażanej teraz w tańsze karabinki AK-12, także produkowane przez zakłady Iżmasz w Iżewsku.

Chichot historii. [The New York Times, zdjęcie: AP]


podobne treści