naukanews

Prawie jak Matrix, czyli nauka wspomagana elektryczną stymulacją mózgu

Jednymi z najbardziej rozpoznawanych scen z filmu Matrix, są sceny, w których bohaterowie uczą się umiejętności dzięki bezpośredniemu wgrywaniu ich do mózgu. Pomysł, który jeszcze niedawno był tylko wizją rodem z science-fiction, stał się jednak niedawno naukowym faktem.

Choć zdecydowanie mniej spektakularnym, ponieważ opracowana przez amerykańskich naukowców metoda wspomagania uczenia się nie pozwala (jeszcze?) na nauczenie się kung-fu w ciągu kilku sekund. Ale i tak jej działanie przypomina trochę to, co znamy z filmu.

Ale o co właściwie chodzi? Naukowcy z firmy badawczej HRL Laboratories zajmują się między innymi badaniem aktywności poszczególnych obszarów mózgu oraz tego, w jaki sposób przekłada się ona na przyswajanie wiedzy. Podczas swoich badań zajęli się też rozprzestrzenianiem się sygnałów elektrycznych w mózgu wyszkolonego pilota – podczas gdy ćwiczył on na symulatorze, aktywność jego mózgu była nagrywana i analizowana, a naukowcy stworzyli „mapę” powiązań pojawiających się podczas symulacji lotu.

Kolejną częścią eksperymentu było odtworzenie, za pomocą specjalnych czepków wyposażonych w elektrody, wzorów aktywności mózgu wyszkolonego pilota kompletnym nowicjuszom w czasie, gdy ci poddawani byli szkoleniu z pilotażu. Okazało się, że uczestnicy eksperymentu, których mózgi stymulowano podczas szkolenia, przyswajali odpowiednie informacje i umiejętność pilotażu średnio o jedną trzecią szybciej, niż grupa kontrolna.

„To brzmi jak science-fiction, ale w rzeczywistości stoją za tym solidne podstawy naukowe”, mówi doktor Matthew Phillips, jeden ze współautorów pracy, jaka ukazała się w ostatnim wydaniu Frontiers in Human Neuroscience. „Kiedy uczymy się czegoś, dzięki neuroplastyczności nasz mózg fizycznie się zmienia – pojawiają się połączenia, które są później wzmacniane.”

Elektryczna stymulacja odpowiednich obszarów mózgu działa dokładnie tak samo jak normalna nauka, z tą różnicą, że przyspiesza proces uczenia się. Naukowcy mają nadzieję, że ta technologia będzie w przyszłości wykorzystywana na przykład do nauki języków obcych czy w szkole. Najprawdopodobniej jednak najpierw znajdzie zastosowanie w wojsku – nie bez powodu naukowcy z HRL Laboratories postanowili przetestować swój pomysł na umiejętności pilotażu. Po pierwsze, jak sami podkreślają, umiejętność ta wymaga wykorzystania jednocześnie zarówno konkretnej wiedzy jak i umiejętności manualnych, co było ważne dla tego eksperymentu. Po drugie, HRL Laboratories należy w dużej części do Boeinga.


podobne treści