internetnewsWiadomość główna

Poznajcie Edwarda Snowdena, osobę, która poinformowała świat o programie PRISM

The Guardian opublikował w niedzielę wieczorem dość obszerny wywiad z osobą, która dostarczyła prasie materiałów na temat programu PRISM. Okazuje się, że jest nią były technik CIA, a teraz pracownik jednego z podwykonawców NSA, Edward Snowden.

Dwudziestodziewięciolatek, który ukrywa się obecnie w Hongkongu (przynajmniej tak twierdzi gazeta), miał dobrze płatną pracę, dziewczynę i mieszkanie na Hawajach. Do amerykańskiego wojska zaciągnął się w roku 2003, później administrował systemami CIA w Szwajcarii. Po odejściu z agencji trafił do firmy konsultingowej Booz Allen Hamilton, która obsługiwała między innymi ośrodek NSA na Hawajach. Całkiem niezła kariera. Co skłoniło go do porzucenia tego wszystkiego i przekazania tajnych informacji prasie?

Snowden twierdzi, że zrobił to z poczucia obywatelskiego obowiązku. Przekonanie co do metod jakimi posługuje się USA stracił jeszcze za czasów służby w CIA, podczas pracy w NSA jego rozczarowanie tymi metodami tylko się powiększyło:

„NSA stworzyło infrastrukturę, która pozwala przechwycić prawie wszystko. Dzięki temu przytłaczająca większość ludzkiej komunikacji jest automatycznie przetwarzana. Gdybym chciał przejrzeć twoje maile lub telefon twojej żony, musiałbym jedynie użyć systemu. Mogłem zdobyć twoje maile, hasła, bilingi, numery kart kredytowych.”

„Nie chcę żyć w społeczeństwie, które robi coś takiego (…). Nie chcę żyć w świecie, w którym wszystko co powiem jest nagrywane.”

„Wydaje mi się, że oburzenie [w reakcji na informacje o programie PRISM] jest uzasadnione”, stwierdził Snowden, który sam zwrócił się do dziennikarzy z prośbą o ujawnienie jego danych. „Daje mi to nadzieję, że niezależnie od tego co się ze mną stanie, wynik będzie dla Ameryki pozytywny. Nie spodziewam się ponownie zobaczyć domu, choć chciałbym.”

W przeciwieństwie do tego co utrzymuje administracja Obamy, Snowden twierdzi, że większość zbieranych przez NSA danych wcale nie podlegała kontroli sądów i nie dotyczyła konkretnych osób a wszystkich użytkowników. „NSA przechwytuje wszystkie komunikaty. Jest to ich standardowe działanie.”

Ale skoro tych komunikatów jest aż tak dużo, to czy właściwie jest o co się martwić? Nasze prywatne dane powinny przecież utonąć w powodzi innych informacji. Snowden uważa jednak, że jest się czego obawiać i kreśli trochę orwellowski scenariusz na najbliższe lata:

„Ponieważ nawet jeśli nie robisz nic złego, jesteś stale monitorowany. Możliwości zapisywania danych wzrastają każdego roku wykładniczo. Nie musisz zrobić niczego złego, wystarczy że kiedyś ktoś zacznie cię o coś podejrzewać, nawet bezpodstawnie, a władze wykorzystując ten system, zaczną oceniać każdą decyzję jaką w życiu podjąłeś. […] Na takiej podstawie można każdego przedstawić w złym świetle.”

Na pewno w złym świetle widzą go teraz władze USA. Jego mieszkanie odwiedzili już podobno smutni panowie w garniturach a on sam najprawdopodobniej zdecydował się ujawnić swoją tożsamość w obawie o swoje życie. Zapytany przez dziennikarzy o to, co się teraz z nim stanie odpowiedział „nic dobrego”:

„Mogę być przechwycony przez CIA. Mogą kogoś na mnie nasłać. Sami, albo za pośrednictwem zewnętrznych partnerów – są bardzo blisko z innym krajami. Mogą zapłacić triadzie.” W takiej sytuacji trudno się nie zgodzić z jego oceną sytuacji, choć teraz kiedy przestał być anonimowy czeka go raczej los Bradley’a Manninga.

Tymczasem kierownictwo Booz Allen Hamilton wydało oświadczenie, w którym firma stwierdza, że Edward Snowden faktycznie pracuje w ich hawajskiej placówce i jeśli „szokujące” informacje o tym, że to właśnie on jest źródłem przecieku się potwierdzą, będzie to rażące pogwałcenie obowiązków pracowniczych i reguł zachowania przyjętych w firmie. Dyrektor wywiadu USA James Clapper wydał własne oświadczenie, w którym stwierdził, że Departament Sprawiedliwości przejrzy możliwe kroki prawne przeciwko Snowdenowi a wywiad musi „oszacować szkody”, jakie wyrządził swoim postępowaniem.


podobne treści