Wiadomość główna

Post Jobs

5 października 2011 roku, w swoim domu w Palo Alto, zmarł współzałożyciel i długoletni CEO Apple, Steve Jobs. W ciągu roku od tamtego wydarzenia wiele się zmieniło.

Choć daleki jestem od wyznawania kultu jakiejkolwiek jednostki, trzeba przyznać, że gdyby nie charyzma Jobsa, który odratował firmę nadając jej całkowicie nowy charakter, Apple nie byłoby w tej chwili jedną z największych korporacji technologicznych na świecie.

Podobno nie ma ludzi niezastąpionych, jednak obserwując jak radzi sobie Apple pod rządami Tima Cooka, widać, że jednak czegoś brakuje. Niby wszystko pozostało takie samo, nowe iGadżety, które sprzedają się lepiej niż kiedykolwiek, nadal projektuje sir Jonathan Ive. W ciągu tego roku firma zdążyła już wprowadzić na rynek iPhone 4S, nowego iPada i iPhone 5, o których można spokojnie powiedzieć, że są (lub będą) bestsellerami.

Finansowo firma stoi świetnie. Akcje Apple poszybowały do rekordowych poziomów a pod koniec września przekroczyły 700 dolarów. Po raz pierwszy od lat firma wypłaciła swoim udziałowcom dywidendę, a ilość aktywów pozostających do dyspozycji Cupertino, porównywalna jest z budżetem niewielkiego kraju.

Wygląda więc na to, że, przynajmniej finansowo, wszystko jest w jak najlepszym porządku. Nie mogę natomiast pozbyć się wrażenia, że co najmniej dwie rzeczy zmieniły się na gorsze. Przede wszystkim po raz pierwszy od dawna Apple podjęło decyzję podyktowaną tylko i wyłącznie względami czysto korporacyjnymi, nie oglądając się na użytkowników.

Mam oczywiście na myśli sprawę pozbycia z iOS 6 map Google. Tak, Jobs czuł się zdradzony przez kierownictwo Google. Tak, nienawidził ich produktów i chciał się ich pozbyć ze swojej platformy. Ale nie zdecydował się na to, ponieważ byłoby to źle przyjęte przez użytkowników. Tim Cook nie miał już takich oporów – a wszyscy wiemy jak wyglądają mapy w iOS 6.

Druga uwaga jest rzeczą czysto subiektywną – od dłuższego już czasu Apple posługiwało się technikami kontrolowanego wycieku informacji, żeby podkręcić atmosferę przed premierami swoich gadżetów. Ale zawsze coś zostawiano na deser, Jobs mocno pilnował tego, by czymś nas efektownie zaskoczyć. Mam jednak wrażenie, że Apple stało się ofiarą własnego (marketingowego) sukcesu i nie jest już w stanie utrzymać swoich urządzeń w tajemnicy.W rezultacie kolejne premiery Apple stają się wydarzeniami, na które czekamy z obowiązku; w dniu oficjalnej premiery potwierdza się po prostu większość plotek.

Szkoda, lubiłem być co jakiś czas zaskakiwany przez Apple, które tworzyło całkiem nowe rynki.


podobne treści