news

„Portal randkowy” z 250 tysięcy profili skradzionych z Facebooka

Zdjęcia, dane osobowe i adresy osób, które czynią swoje profile
dostępnymi dla wszystkich na Facebooku, znalazły się na dziwnej stronie
LovelyFaces.com. Bez wiedzy i zgody zainteresowanych. Projekt to
dzieło… artystów
i śmiałych prowokatorów.

Dane Amerykanów wykorzystali „artysta medialny” Paolo Cirio oraz krytyk i redaktor pisma Neural, Alessandro Ludovic. Stworzona przez nich strona wykorzystuje algorytm do określania osobowości na podstawie rysów twarzy. Na przykład osoba wydymająca usta zostanie zakwalifikowana jako „zadowolona z siebie”.

Duet prowokatorów tłumaczy, dlaczego zrobili taką stronę: „Facebook, dla wielu osób fajne miejsce, stał się kopalnią złota dla osób zajmujących się kradzieżą danych osobowych. Dane nie są już kontrolowane przez osoby, do których należą. Taka jest już natura Facebooka i w ogóle mediów społecznych. Bawiąc się pojęciami kradzieży tożsamości i randkowania, ukazaliśmy, jak bezbronny jest profil zawieszony na ogólnie dostępnym portalu.”

Jak można się było spodziewać, Facebook nie popiera tej „artystycznej” inicjatywy. Zajmujący się komunikacją ds. polityki portalu Barry Schnitt powiedział: „Kradzież danych osobowych stanowi pogwałcenie regulaminu serwisu. Zawsze podejmujemy kroki prawne przeciwko osobom, które się tego dopuszczają.”

Zgodnie z regulaminem, osoby, które chcą wykorzystać dane z Facebooka, powinny zwrócić się do portalu z prośbą o zezwolenie. Nie ma powodu, by nie było udzielane np. socjologom prowadzącym badania naukowe na podstawie tych informacji.

Przypomnijmy jednak, że kiedy w 2003 roku Mark Zuckerberg pracował nad pierwszą wersją Facebooka, wykorzystał dane i zdjęcia studentów Uniwersytetu Harvarda, które zwyczajnie skopiował z serwerów uczelni.

Zobaczcie, jak wygląda przykładowy profil na Lovely-faces.com:
You Might Be a Member of This Dating Site and Not Even Know It

Strona obecnie nie działa. [Wired]


podobne treści