newsWiadomość główna

Polska odrzuciła prośbę o azyl dla Snowdena

Człowiek, który poinformował świat o rozległym programie programie inwigilacji prowadzonym przez NSA, nie ma łatwego życia. Nie dość, że, jak twierdzi, nadal znajduje się w Moskwie, to jeszcze jego prośby o azyl polityczny są odrzucane. Na przykład przez Polskę.

Jeszcze wczoraj wieczorem Snowden opublikował na stronach WikiLeaks oświadczenie, w którym stwierdził, że rząd USA, poprzez naciski na państwa, do których skierował swoją prośbę o azyl, narusza Powszechną Deklaracje Praw Człowieka. Artykuł 14 Deklaracji stwierdza, że „każdy człowiek ma prawo ubiegać się o azyl i korzystać z niego w innym kraju w razie prześladowania.”

Oświadczenie odnosiło się bezpośrednio do władz Ekwadoru, które przez weekend zdążyły pochwalić się, że wiceprezydent USA Joe Biden osobiście poprosił prezydenta Ekwadoru o to, by kraj ten nie udzielił schronienia byłemu analitykowi NSA. Następnego dnia prezydent tego południowoamerykańskiego państwa stwierdził, że Snowden jest problemem Rosji i udzielił reprymendy konsulowi Ekwadoru w Londynie, który wydał wcześniej Snowdenowi list żelazny.

Snowden nie poddał się jednak i wystosował prośby o azyl również do innych państw. Między innymi poprosił o azyl w Polsce. Minister Radosław Sikorski potwierdził dziś na Twitterze, że w tej sprawie „wpłynęło pismo, które nie spełnia warunków formalnych podania o azyl. Ale nawet gdyby spełniało, nie dam pozytywnej rekomendacji.” Minister spraw zagranicznych oświadczył też, że „będziemy domagać się wyjaśnień co do aktywności NSA wobec Polski i Unii Europejskiej.”

Powodem braku poparcia dla wniosku Snowdena jest fakt, że „Polska i Stany Zjednoczone są sojusznikami.”

Teoretycznie tak, choć ujawnione niedawno dokumenty świadczą o tym, że USA za bliskich sojuszników uznają tylko Wielką Brytanię, Kanadę, Nową Zelandię i Australię. Pozostałe państwa świata, jeśli nie są otwarcie wrogie, są tylko „3rd party partners”, czyli ziemia niczyją, która oddziela USA od przeciwnika. W związku z czym NSA może sobie tam pozwolić na wszystko.

Każdy mocno stąpający po ziemi człowiek powinien zdawać sobie sprawę z tego, że zakulisowa gra wywiadów trwa cały czas. Nawet w stosunku do sojuszników. I to jest normalna sprawa, w końcu trzeba wiedzieć czy sojusznik nie planuje czasem jakiejś wolty. W tę grę graja agenci, analitycy i generałowie, ministrowie oraz prezydenci -  jest to część ich obowiązków. Ale nie ma to nic wspólnego z przechwytywaniem komunikacji zwykłych użytkowników.

Zdjęcie: Twitter/R. Sikorski

[update 4.07.2013]

Jak widać na załączonym obrazku, cała sytuacja wyjątkowo rozbawiła członków naszego rządu:


podobne treści