news

Policja wtargnęła do mieszkania redaktora Gizmodo

Publikowaliśmy dziś skany nakazu przeszukania domu redaktora amerykańskiego Gizmodo, Jasona Chena. Przygotowaliśmy już nawet podsumowanie postów dotyczących słynnego „zgubionego” iPhone’a. Wydawałoby się, że to koniec historii. Lecz być może to dopiero początek.

Funkcjonariusze kalifornijskiej policji przeszukali w zeszły piątek o 21:45 dom Jasona Chena, w Kalifornii i skonfiskowali jego komputery. Nakaz wydał trzy godziny wcześniej sędzia hrabstwa San Mateo, argumentując, że dom Chena to „miejsce popełnienia przestępstwa”. Chodzi o paserstwo.

Prawo stanu Kalifornia zabrania sprzedaży skradzionych przedmiotów. Osoba korzystająca z przedmiotów, które zostały skradzione może zostać uznana winną kradzieży, nawet jeśli sama jej nie dokonała. Policjanci szukali informacji o osobie, która przekazała Chenowi prototyp za 5 tysięcy dolarów.

Wszystko jasne, tylko czy skorzystanie z telefonu Apple (który redakcja już zwróciła producentowi) to kradzież? Co ważniejsze, czy Chenowi nie przysługuje taka sama ochrona jak dziennikarzom?

Prawo amerykańskie, podobnie jak polskie, chroni dziennikarzy w trakcie wykonywania przez nich obowiązków. Federalna – czyli nadrzędna nad prawem stanowym – Ustawa o Ochronie Prywatności z 1980 roku stanowi, że dziennikarzy i siedziby mediów nie należy poddawać rewizjom w związku z opisywanymi przez nich sprawami. Policja powinna wezwać dziennikarza do przedstawienia dowodów i dokumentów.

Czyżby więc Chena potraktowano inaczej, ponieważ nie pracuje dla dziennika, stacji telewizyjnej czy radiowej, tylko dla bloga? Gizmodo to w końcu „tylko” serwis technologiczny.

Tymczasem orzeczenie kalifornijskiego sądu apelacyjnego z 2006 roku brzmi: „Określenie ‚periodyk’ odnosi się także do blogów internetowych. (…) Nie ma powodu, by nie nazywać podmiotu publikującego w sieci ‚wydawcą’. (…) Internetowe serwisy informacyjne w wymiarze prawnym podobne są dzienników papierowych.”

Pamiętajmy, że w grę wchodzą wielkie pieniądze – czerwcowa premiera iPhone’a 4 generacji będzie miała nieco mniej blasku niż zwykle, ponieważ parametry sprzętu są już znane opinii publicznej. Apple odmawia komentarza na ten temat.

Chen nie działał być może w poczuciu misji dziejowej i chęci spełnienia obywatelskiego obowiązku. Chciał zapewnić swojemu blogowi jak najwięcej wejść i przysporzyć popularności. Czyli postąpił jak… prawdziwy dziennikarz. [Reuters, Guardian, Cnet]


podobne treści


  • arduled

    Ale nikt nie ukradł tego iPhona ponieważ z tego co mi wiadomo został znaleziony w pubie

  • Marcin Kosedowski

    No właśnie, gdzie tu kradzież? Japko zgłosiło, że Gizmodo albo osoba od której kupiliście telefon go ukradła? Oficjalnie chyba został on zgubiony, tak?

  • Anonim

    imperium kontratakuje

  • b.szymczak

    a znalezione – nieKradzione ;P

  • szamanus

    Zachowanie koncernu zgniłego jabłka (a do niedawna miałem o nich bardziej pochlebne zdanie) coraz bardziej przypomina zachowanie wielkiego koncernu, w którym rola konsumenta kończy się na „kup sprzęt i spadaj”, a każdy wyrażający np. swe opinie jest wrogiem publicznym nr 1.

  • p

    gnijąca papierówka

  • ads

    faszystowskie metody !! JA wycinam wszystkie jabłonki w moim ogródku !!!!

  • test

    przywlaszczenie cudzej własności jest kradzieża.