nauka

Pod koniec tego roku w kosmos polecą dwa polskie satelity

Lem oraz Heweliusz to polskie satelity naukowe budowane w ramach międzynarodowego programu BRITE (BRIght Target Explorer Constellation). Nanosatelity będące sześcianami o boku 20 centymetrów mają zostać umieszczone na orbicie i przez kilka lat prowadzić precyzyjne pomiary 286 najjaśniejszych gwiazd. Ale żeby tam się znaleźć, trzeba najpierw wystartować. A w polskich warunkach nie jest to coś, co łatwo zorganizować.

Pierwotnie planowano, że start Lema, pierwszego zaprojektowanego i zbudowanego w Polsce satelity naukowego (PW-Sat był projektem studenckim) odbędzie się w listopadzie tego roku. Ponieważ Lem jest niewielki, ma wystartować jako dodatkowy ładunek na rosyjskiej rakiecie Dniepr. Problem w tym, że choć Centrum Badań Kosmicznych PAN nadal planuje, że odbędzie się to w listopadzie, nadal nie wiadomo czy start odbędzie się w tym terminie.

„Przygotowujemy się do startu w listopadzie, ale mamy duże obawy, że ten start nie dojdzie do skutku o czasie, bo u Rosjan wszystko się przesuwa.” mówi szef techniczny BRITE dr Piotr Orleański.

Tymczasem naukowcy kończą składać Heweliusza, który poleci w kosmos na pokładzie rakiety Long March LM-4 należącej do firmy China Great Wall Industry Corporation, która wygrała ogłoszony w lipcu przetarg. Start tej rakiety ma odbyć się w grudniu tego roku. Jeśli start rosyjskiej rakiety rzeczywiście się opóźni, Heweliusz ma szanse znaleźć się na orbicie szybciej niż jego starszy brat.

W programie BRITE, oprócz Lema i Heweliusza, uczestniczą też dwa satelity austriackie i dwa kanadyjskie. Austriackie już są w kosmosie, kanadyjskie polecą po polskich.

Zdjęcie: Brite-pl


podobne treści