wynalazki

Pocisk, którym prawie każdy trafi w cel

Choć wydaje się, że na tym polu osiągnęliśmy już wszystko, co można osiągnąć, ludzie cały czas udoskonalają technologię zabijania innych ludzi. Ostatnim osiągnięciem w tej dziedzinie jest pocisk Mi-Bullet, który po wystrzeleniu rozszczepia się na cztery połączone z sobą fragmenty. Z czegoś takiego naprawdę trudno nie trafić w cel.

I właśnie stworzenie pocisku gwarantującego trafienie celu było ideą, która przyświecała firmie Advanced Ballistics Concepts. Po wystrzeleniu Mi-Bullet, który po raz pierwszy zaprezentowano trzy lata temu jako kula T3, rozpada się na cztery części – trzy elementy płaszcza połączone są z centralnym rdzeniem za pomocą kevlarowych drutów. Ponieważ konstrukcja po opuszczeniu lufy kręci się wokół rdzenia, całość ma wystarczająco stabilną trajektorię, by trafić cel. A kiedy już go trafi, średnica rany będzie wynosiła 14 cali (lub 24 cale, jeśli ma się tego pecha, że stanie się na drodze Mi-Bullet przystosowanego do strzelb).

ABC zaprojektowało trzy warianty tego pocisku. Mi-Stinger oraz Mi-Stopper to wersje odpowiednio „nie zabójcze” oraz „zabójcze”. Producent chwalił się, że posiada opatentowaną technologię, która pozwala na wytracenie energii kinetycznej pocisku po kontakcie na przykład z człowiekiem, więc tym można tłumaczyć istnienie wersji pocisku, która w założeniu ma powalić ale nie zabić. Niestety nie podejmę się próby wyjaśniania tego, w jaki sposób działa wersja trzecia o nazwie Mi-Stunner. Producent twierdzi bowiem, że jest to pocisk, cytuję „semi-lethal”. Trudno więc stwierdzić, czy chodzi o to, że nie zabija, ale gwarantuje trwałe kalectwo, czy po trafieniu taką kulą człowiek nie umiera, ale staje się nieumarłym.


podobne treści