news

Pociąg dla Kubicy

​Arabowie mieli latające dywany, Chińczycy mają latający pociąg. No dobrze, dokładniej rzecz biorąc – pociąg unoszący się nad ziemią dzięki polu elektromagnetycznemu. Magnesy eliminują tarcie, które towarzyszy normalnej jeździe po szynach i​ umożliwiają rozwijanie bardzo dużych prędkości. Takich, których nie powstydziłby się sam Robert Kubica!

Maglev (jak łatwo się domyśleć, nazwa pochodzi od magnetycznej lewitacji) to superszybki pociąg w Szanghaju. Można nim dojechać z lotniska Pudong (jednego z dwóch w mieście, drugie to Hongqiao położone po przeciwległej, zachodniej stronie) do stacji metra Longyang Road. Podróż trwa od 7 do 8 minut w zależności od tego, czy jedziemy poza szczytem (wolniej, pociąg rozwija 300 km/h), czy podczas szczytu (wtedy jedziemy szybciej, aż do 431 km/h). Maglev przez pierwsze około dwie minuty rozpędza się do maksymalnej prędkości, drugie tyle hamuje, pozostałą część przejeżdża z zapierającym dech w piersiach tempem.

Wrażenia z podróży są niesamowite – budynki wydają się przesuwać jak na taśmociągu, samochody na ulicy poniżej torów giną gdzieś w tyle, jakby były zasysane niewidzialnym odkurzaczem. Chciałoby się jeszcze, ale zanim się człowiek napatrzy na to wszystko, trzeba już wysiadać. Mimo ewidentnych korzyści z jazdy Maglevem (podróż na linii centrum Szanghaju – lotnisko przebiega o połowę krócej niż cała trasa metrem), Chińczycy mieszkający przy planowanej przy dalszej rozbudowie trasy pociągu nie za bardzo za nim przepadają. Boją się promieniowania, jakie może wytwarzać elektromagnetyczna poduszka i choć „protesty ludności” w Chinach mogą brzmieć jak oksymoron, to jednak z powodu takich prostestów budowa trasy Szanghaj – Hangzhou została wstrzymana na czas nieokreślony. Szkoda, bo odległość 169 kilometrów, jaka dzieli oba miasta, można by dzięki Maglevowi przejechać w 27 minut. 


podobne treści