newssprzęt

Plotki: zegarek Apple ze świetnym procesorem i słabą baterią

Niedostateczny czas pracy na baterii to bez wątpienia największa bolączka smartwatchy, powstrzymująca je przed opuszczeniem kompletnej, rynkowej niszy. Wszystko wskazuje na to, że mimo licznych zapowiedzi, nie zmieni tego także debiutancki zegarek Apple. Według 9to5mac.com, gadżet zostanie wyposażony w niezwykle wydajne podzespoły, przez co nie będzie działać dłużej od topowych produktów konkurencji.

Zgodnie z informacjami serwisu, może to być najmocniejszy smartwatch na rynku, przebijający nawet kilka naprawdę klasowych smartfonów. Źródła portalu twierdzą, że będzie on dysponować potężnym procesorem S1, dorównującym mocą układowi obecnemu na pokładzie iPhone’a 4S. Jeszcze większe wrażenie robi chyba wiadomość o jego ekranie, mającym wyświetlać obraz w 60 klatkach na sekundę, w jakości zbliżonej do ekranów Retina. To właśnie te elementy specyfikacji odbiją się się na żywotności baterii gadżetu, która nie powinna działać dłużej od ogniw zegarków Samsunga czy LG.

Przy okazji, 9to5mac potwierdził spekulacje mediów dotyczących możliwego przełożenia premiery smartwatcha z uwagi na ciągłe problem z akumulatorem. Zdaniem serwisu, początkowy plan zakładał, by wytrzymał on przynajmniej 4 godziny stałego użytkowania oraz 19 godzin standardowej, wyrywkowej pracy. Teraz, firma chce, by zegarek był w stanie przetrwać chociaż 2,5 godziny działania lub 3,5 godziny lekkiej zabawy z aplikacjami. Co więcej, ma on wytrzymać tylko/aż 4 godziny monitorowania kondycji użytkownika.

Wiemy już, kiedy możemy spodziewać się faktycznej premiery gadżetu. Jakiś czas temu gigant z Cupertino ujawnił, że trafi on do sklepów na początku tego a roku, a dziś (czy właściwie wczoraj), że ostatecznie dojdzie do tego już w kwietniu, a nie – jak przewidywały media – w marcu. Cena urządzenia będzie wahać się od do 350 do nawet 5000 dolarów.

Czekacie, czy straciliście zainteresowanie smartwatchem Apple?

Źródło informacji i zdjęcia: Phone Arena


podobne treści