naukanewsWiadomość główna

Philae wylądował! [update]

Dziś, o godzinie 17:02 naszego czasu, lądownik sondy Rosetta wylądował na powierzchni komety 67P Churyumov-Gerasimenko.

Po ponad 10 latach lotu nadszedł historyczny dzień – po raz pierwszy urządzenie stworzone przez człowieka wylądowało na komecie. Lądownik Philae odłączył się od sondy Rosetta po godzinie 10 polskiego czasu, a sam manewr lądowania trwał około 7 godzin. Odłączenie lądownika przebiegło pomyślnie i wygląda na to, ze wszystkie jego systemy działają prawidłowo. Chwilę po odłączeniu Philae przesłał na Ziemię zdjęcie, na którym widać oddalającą się sondę.

 

Historyczna informacja o lądowaniu dotarła do centrum kontroli lotów ESA o godzinie 17:02, choć w rzeczywistości harpuny Philae wbiły się w powierzchnię komety około pół godziny wcześniej. Opóźnienie wynika oczywiście z odległości, jaką musiał przebyć poruszający się z prędkością światła sygnał radiowy – Rosetta znajduje się teraz około 510 milionów kilometrów od Ziemi. Naukowcy z Centrum Badań Kosmicznych PAN, którzy brali udział w budowaniu instrumentu MUPUS wyposażonego w penetratory, których zadaniem było wbić się w powierzchnię komety i przytrzymać lądownik, mogą odetchnąć z ulgą i świętować sukces.

Obecnie lądownik Philae przesyła pierwsze dane z powierzchni komety i wkręca dodatkowe śruby, które mają ustabilizować jego pozycję. W ciągu najbliższej godziny ESA powinna móc już przedstawić zdjęcia wykonane już na powierzchni komety przez instrument CIVA.

[Update 20:36]

Podczas konferencji prasowej ESA oficjalnie potwierdziła, że lądownik Philae wylądował „w dobrym miejscu i na właściwej komecie”. Pokazano także zdjęcie wykonane przez instrument ROLIS podczas lądowania.

Niestety pojawiły się też dane, które mogą wskazywać na to, że jest problem z „przymocowaniem” lądownika do komety. Na razie jednak za wcześnie by stwierdzić na pewno, że na przykład podczas lądowania próbnik odbił się od komety i wylądował po raz kolejny, czy po prostu osiadł na terenie o zbyt małej w stosunku do zakładanej gęstości, ale ESA ma nadzieję, że do jutrzejszego poranka sprawa się wyjaśni. Pojawiły się też nieoczekiwane problemy z transferem danych, które co prawda napływały obficie, ale przerwa w komunikacji nastąpiła trochę wcześniej, niż zakładano. Kolejny kontakt z lądownikiem będzie możliwy dopiero za kilka godzin, ponieważ obecnie sonda Rosetta, która transmituje dane z lądownika na Ziemię, zniknęła za horyzontem komety. Wygląda więc na to, że emocje związane z pierwszym lądowaniem na komecie będą nam towarzyszyły jeszcze przynajmniej do jutra.

[Update 13.11.2014 15:20]

Na dzisiejszej konferencji prasowej ESA potwierdziła wcześniejsze przypuszczenia, że lądownik Philae, który co prawda osiadł na powierzchni komety, nie znajduje się w miejscu, w którym pierwotnie zakładano lądowanie. Po przeanalizowaniu danych ESA doszła do wniosku, że choć sam manewr lądowania przebiegał zgodnie z planem, to po zetknięciu z powierzchnią lądownik odbił się od niej. Dane telemtryczne zawierają wskazania, że harpuny Philae zostały uruchomione, uruchomiony został też mechanizm zwijania ich lin, ale pomimo tego lądownik odbił się dwa razy. Po raz pierwszy na około kilometr, po raz drugi na kilka metrów. Można powiedzieć nawet, że Philae lądował nie raz, a trzy razy.

Niestety w rezultacie znalazł się on w miejscu, które jest bardziej zacienione niż wcześniej zakładano, nie znajduje się także równolegle do powierzchni komety – jedna z trzech nóg lądownika nie ma z nią kontaktu.

Philae nie jest uszkodzony, ale pozycja w jakiej się obecnie znajduje, utrudnia przeprowadzenie badań. Trwają prace nad zmodyfikowaniem sekwencji badań w taki sposób by w tej sytuacji dowiedzieć się jak najwięcej o budowie komety i, jeśli to możliwe, podjęta zostanie próba lekkiej zmiany jego położenia. Mniejszy niż zakładano dostęp do energii słonecznej odbije się na jego pracy –  akumulatory Philae wystarczą na 60 godzin pracy, naukowcy mieli nadzieję, że będzie można je ładować na bieżąco. Jeśli jednak po tym czasie nie będzie to możliwe, Philae wejdzie w stan hibernacji, z której zostanie „wybudzony” za kilka miesięcy, kiedy to kometa zmieni swoją pozycję w stosunku do Słońca, a miejsce, w którym znajduje się obecnie lądownik, będzie oświetlane intensywniej. W najgorszym wypadku większa część badań zostanie przeprowadzona właśnie wtedy.

Są też bardzo dobre wiadomości. Philae przesłał pierwsze zdjęcia z instrumentu CIVA. Choć trwa jeszcze ich obróbka i tworzenie z nich panoramy, ESA już udostępniła ich fragmenty. Oto pierwsze zdjęcie wykonane już z powierzchni komety.

Zdjęcia: Wikipedia, ESA


podobne treści