news

Peter Thiel chciałby, by FBI i CIA zainteresowały się Google

Jeśli śledzicie na bieżąco to, co dzieje się w USA na styku technologii i polityki, wiecie, że większość dużych graczy z Doliny Krzemowej mniej lub bardziej otwarcie popiera Demokratów. Ale nie wszyscy. Do wyjątków należy Peter Thiel, który wezwał niedawno FBI i CIA by przyjrzały się Google.

Niedawna decyzja FTC, o której zdecydowali nominaci Republikanów, by nałożyć na Facebooka rekordowe 5 miliardów dolarów kary za aferę Cambridge Analytica, może być odczytywana jako swego rodzaju przeciąganie liny pomiędzy Waszyngtonem a technologicznymi gigantami, którzy nie przepadają za obecną amerykańską administracją. A według niektórych doniesień, wykorzystując swój wpływ na opinię publiczną, zamierzają wpłynąć na wynik przyszłych wyborów w taki sposób, by Trump nie mógł liczyć na reelekcję. Sytuacja jest więc napięta, a sam Trump wypowiadał się niedawno, na temat tego, że może Stany Zjednoczone powinny przyjrzeć się działalności technologicznych gigantów.

Oliwy do ognia dolał niedawno Peter Thiel, jeden z niewielu technologicznych inwestorów, który mocno popiera Republikanów, który wezwał CIA i FBI do zajęcia się Google.

Thiel, współzałożyciel serwisu PayPal i jeden z wczesnych inwestorów w Faceboka, ostro skrytykował Google podczas swojego wystąpienia na Narodowej Konferencji Konserwatywnej w Waszyngtonie. Nie odniósł się on jednak do oskarżeń o chęć wpływu na wynik wyborów, jakie pojawiły się pod koniec czerwca, ale do związków pomiędzy Google a… Pekinem.

„Po pierwsze, ile obcych agencji wywiadowczych zinfiltrowało wasz ‚Projekt Manhattan dla sztucznej inteligencji’?” Pytał retorycznie Thiel. „Po drugie, czy wysokie rangą kierownictwo Google uważa się za zinfiltrowane przez chiński wywiad?”

Jeżeli na to drugie pytania odpowiedź miałaby być przecząca, to dlaczego Mountain View zgadza się na „zdradziecką” współpracę z chińskimi siłami zbrojnymi (Google zaprzecza, że taka współpraca ma miejsce), a jednocześnie nie przedłużyła kontraktu z amerykańskim Departamentem Obrony.

Według miliardera, kierownictwu Google takie pytania powinni zadać przedstawiciele FBI i CIA, i powinny być one zadane „niekoniecznie w grzeczny sposób”.

Podczas swojego wystąpienia Thiel posłużył się wygodną retoryczną formą pytań, więc prawnicy firmy nie będą mogli zarzucić mu kłamstwa, ale on sam też nie przedstawił żadnych dowodów. Poparł go jednak, Joe Lonsdale, współzałożyciel Palantir Technologies, który w wywiadzie dla CNBC, stwierdził, że tajemnicą poliszynela w Dolinie Krzemowej jest głębokie zaangażowanie Google we współpracę z Chinami.

Ilustracja: Flickr/Luc Van Braekel

podobne treści