news

Paradoks marketingu produktów Apple w Chinach

Produkty z Jabłuszkiem powstają głownie w Państwie Środka, lecz wcale
nie są tam tańsze ani łatwo dostępne. Nic dziwnego, że filozofia
wprowadzania ich na rynek jest specyficzna.

Jak pisze „Foreign Policy„, podczas gdy na Zachodzie cechami wyróżniającymi sprzęt Apple są nowoczesność i design, w Chinach otaczane są aurą luksusu. Warto się z nimi pokazywać, pomimo że podróbki są tak łatwo dostępne – a może właśnie dlatego oryginał zyskał taki status.

W Chinach są tylko cztery oficjalne Apple Stores, dwa kolejne mają zostać otwarte w ciągu roku. Jak na kraj zamieszkały przez 1,3 miliarda ludzi, z których wielu wcale nie można nazwać biednymi, to naprawdę garstka punktów sprzedaży. I właśnie o to chodzi – by było ekskluzywnie. Pomimo że z Chin wyroby z logo Apple wędrują do setek sklepów na świecie.

Doszło do tego, że Chińczycy uważają Apple za markę równie selektywną, co Gucci, Prada i Louis Vuitton. Jabłuszko świadczy o bogactwie, uprzywilejowanej pozycji społecznej i dostępie do tego, co rzadkie i drogie. W społeczeństwie, w którym lata komunizmu w znacznym stopniu zlikwidowały klasowość (poza podziałem na uprzywilejowanych, związanych z partą i resztę), wyróżnianie się jest niesamowicie pożądane.

Na koniec można się jednak spytać, czy między chińskimi „fanboyami” i tymi z Zachodu jest taka różnica. W końcu w USA i Europie kultywuje się dziwaczny zwyczaj koczowania w kolejkach przed premierą nowych produktów z Apple. Czy to też w związku z innowacyjnością i designem? [FP, zdjęcie: ChinaFotoPress/Getty]


podobne treści


  • pio11

    W Polsce jest tak samo jak w Chinach. Raz zabrałem maczka do szkoły i już wszyscy gadali, że jakoś niesamowicie bogaty jestem :p

  • ogrodnik.january

    To bardzo dziwne zjawisko. Towar u producenta z reguły jest dostępniejszy i tańszy. W Grecji olejem z oliwek smaruje się zawiasy, gdy nie ma pod ręką smaru. W Astrachaniu już nie mogą patrzeć na kawior. Jak pies nie zje, to pakują go w puszki, a reszta świata kupuje jak jakieś cudo.
    A w Chinach odwrotnie… think different :)

    http://applefobia.blox.pl

  • iforget911

    „Powiedzmy sobie szczerze, ludzie w Polsce zaczęli się księży bać, co nie jest dobrym znakiem. Ponieważ mam za sobą doświadczenia z międzywojennego dwudziestolecia,, kiedy ksiądz prefekt, czyli katecheta w szkole, miał na zasadzie Konkordatu, tak dużą władzę, że ani nauczyciele, ani uczniowie nie ośmielali się z nim zadzierać, taki strach jest dla mnie zrozumiały (…) Nie jest dla nikogo sekretem, że przed wojną inteligencja, zwłaszcza tzw. inteligencja twórcza, boczyła się na kościelny ‚ciemnogród’ i że przymiotnik ‚katolicki’ oznaczał dla niej ‚obskurancki’. Dopuszczano wyjątki, przyjmowane jednak jako rodzaj egzotycznych zwierząt.” Czesław Miłosz, 1991 r. Chcesz wiedzieć więcej? http://www.ksiegarniaswit.pl/88173-dokad-kler-prowadzi-polske.html