ciekawostkinews

Oto najnowszy japoński lotni… niszczyciel śmigłowcowy

Statek, który możecie podziwiać po lewej, to najnowszy japoński niszczyciel o nazwie Izumo. Zaraz, zaraz… Niszczyciel? Przecież ten okręt wygląda jak lotniskowiec. Może i wygląda, ale oficjalnie jest niszczycielem i basta. Nie zmieni tego nawet fakt, że na jego pokładzie ma zmieścić się 14 śmigłowców.

Od czasu kapitulacji cesarstwa Japonii po drugiej wojnie światowej, kraj ten nie posiada sił zbrojnych. Pacyfistyczna konstytucja uchwalona w 1947 roku zakazuje użycia siły jako sposobu rozwiązywania sporów międzynarodowych, jak również posiadania przez Japonię armii, floty i lotnictwa wojskowego. Zamiast wojska Japonia ma więc Japońskie Siły Samoobrony, które nie są wyposażone w broń ofensywną. A do takich można by zaliczyć lotniskowce.

Dlatego Japończycy, w miejsce lotniskowców, od dłuższego już czasu budują „niszczyciele śmigłowcowe”, czyli okręty „przeznaczone do zwalczania okrętów podwodnych przy użyciu zaokrętowanego lotnictwa”. W tym wypadku śmigłowców.

Izumo, który budowany był przez ostatnie cztery lata, należy do drugiej generacji „niszczycieli śmigłowcowych”, które Japonia zaczęła konstruować już w latach siedemdziesiątych. W odróżnieniu jednak od swoich poprzedników, okręty nowej generacji są już praktycznie lekkimi lotniskowcami. Co prawda pozbawione są one katapult parowych, ale płaski pokład (w przypadku Izumo to aż 250 metrów pokładu lotniczego) nietrudno w razie konieczności przystosować do startów samolotów.

Sam Izumo jest największym okrętem wojennym, jaki zbudowano w tym Japonii od zakończenia wojny. Oficjalnie zaprezentowano go po raz pierwszy wczoraj, dokładnie w rocznicę amerykańskiego ataku atomowego na Hiroszimę, choć do służby wejdzie dopiero w roku 2015. Japończycy raczej jednak nie są zainteresowani odwetem na USA – można przypuszczać, że budowa największego do tej pory „niszczyciela śmigłowcowego” związana jest raczej ze wzrostem potęgi militarnej ChRL.

Zdjęcie: AP


podobne treści