internetWiadomości promowane

Organizacje zwalczające piractwo testują Mega

Pomijając fakt, że wszystkie pliki przechowywane w Mega mają być szyfrowane do tego stopnia, że nikt nie będzie w stanie powiedzieć czy naruszają czyjeś prawa własności intelektualnej, Dotcom zamierza współpracować i w razie potrzeby usuwać podejrzanie pliki. Pierwszy taki przypadek miał miejsce w zeszłym tygodniu.

Nie wiadomo dokładnie w jaki sposób, ale LeakID, firma zajmująca się zarządzaniem treścią, doszła do wniosku, że na serwerach Mega znajduje się kilka odcinków mangi Naruto. Poinformowano o tym fakcie Mega i zażądano od serwisu usunięcia tych plików. Kwestionowane pliki zniknęły z serwerów w ciągu 48 godzin.

Nie byłoby w tym nic dziwnego, w końcu nie od dziś Amerykanie, powołując się na swój świstek papieru o nazwie Digital Milenium Copyright Act (DMCA), próbują wymusić swoje rozwiązania na całym świecie, gdyby nie fakt, że pliki na Mega są szyfrowane. Mega chcąc stwarzać pozory tego, że współpracuje z właścicielami praw autorskich zamierza kasować podejrzane pliki. Ale ani wytwórnie filmowe, ani tym bardziej Mega, nie mają możliwości sprawdzenia czy dane pliki rzeczywiście naruszają czyjeś prawa autorskie.

Mega usuwa więc pliki nie sprawdzając ich treści, opierając się tylko i wyłącznie na informacji otrzymanej z zewnętrznego źródła, które pochodzić będą najczęściej od organizacji, którym zależy na wykazaniu się walką z piractwem. Tymczasem organizacje te nie mają możliwości wiedzieć, że któryś z użytkowników Mega „piraci”, musiałyby najpierw złamać szyfrowanie. Lub w inny sposób przechwycić komunikację pomiędzy użytkownikiem a Mega, co, kiedy ostatni raz sprawdzałem, było przestępstwem (KK art. 267), ale widać inne standardy obowiązują Anonymous, a inne organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi.

Jak zwykle najwięcej stracić może użytkownik. Mega zastrzega, że jeśli z jego konta serwis będzie musiał notorycznie usuwać treści, zostanie on zbanowany.

Dotcom twierdzi, że taka sytuacja  miała do tej pory miejsce około pięćdziesięciu razy. Biorąc pod uwagą ilość zaszyfrowanych danych znajdujących się na serwerach serwisu jest to tylko maleńki ułamek zawartości. Ale czy tylko mi brakuje w całej sprawie logiki?


podobne treści