internetnews

Opóźnia się premiera nowego serwisu muzycznego Apple

Kto by pomyślał, że to właśnie w Apple obudzi się długo skrywany instynkt dusigrosza. Znany, amerykański dziennik New York Post donosi, iż plany giganta z Cupertino co do uruchomienia własnego, streamingowego serwisu muzycznego, tworzonego zapewne nieco na modłę Spotify, mogą jeszcze przez jakiś czas pozostać wyłącznie w sferze wyobrażeń. Dlaczego? Ano dlatego, że Cook i spółka bardzo skąpią na tantiemach wypłacanych ewentualnym partnerom muzycznym serwisu.

Tego jeszcze nie grali. New York Post podaje, że Apple wcale nie zamierza sięgać głęboko do kieszeni i zaoferowało czołowym wytwórniom muzycznym zaledwie 6 centów od każdych 100 odtworzeń utworów stanowiących ich bezwzględną własność, co przy sumach oferowanych przez konkurencję nie wydaje się przesadnie wygórowaną stawką.

Dla przykładu, serwisy takie jak Pandora czy Spotify, a nawet zwykłe, amerykańskie radia wypłacają wytwórniom – w przybliżeniu – od około 12 do nawet 35 centów za analogiczną ilość odsłuchań należących do nich utworów.

Co ciekawe, redakcja NY Post twierdzi, że streamingowy serwis Apple będzie dość znacząco różnić się od dobrze znanych nam rozwiązań oferujących muzykę na życzenie (jak np. Spotify) i będzie przypominać raczej swego rodzaju wariację internetowego radia. Co to tak naprawdę oznacza? Tego na razie nie wiadomo. Wiadomo jednak, że nawet jeśli Apple rzeczywiście zdecyduje się na uruchomienie potencjalnego konkurenta dla Pandory, Spotify i Rdio – prawdopodobnie nie uczyni tego w ciągu kilku najbliższych tygodni. Pogłoski o dość wątpliwej rentowności tego rodzaju usług z pewnością nie ułatwiają Cookowi podjęcia decyzji o delikatnym zwiększeniu oferty. Czekamy na dalszy rozwój sytuacji.

Źródło: Gizmodo.com


podobne treści