fotonauka

Odbicie twarzy w źrenicy oka może pomóc w identyfikacji sprawcy przestępstwa

Technicy z seriali kryminalnych potrafią zdziałać cuda. Powiększyć pojedynczy piksel do tego stopnia by dało się odczytać numer tablicy rejestracyjnej? Bez problemu. Powiększanie obrazu, który odbił się w źrenicy oka? Chleb powszedni. Zawsze wydawało mi się, że jest to spora przesada podyktowana wymaganiami scenariusza. Okazuje się jednak, że przynajmniej w kwestii analizy obrazów odbitych w źrenicy oka, coś takiego jest jak najbardziej możliwe.

Dr Rob Jenkins z University of York oraz Christie Kerr z University of Glasgow postanowili sprawdzić ile informacji można uzyskać na podstawie szczegółowej analizy obrazów odbitych w źrenicy oka. Wnioski płynące z jego badań nie są niestety pocieszające dla przestępców – w odpowiednich okolicznościach takie obrazy wystarczą do tego, by pomóc w identyfikacji sprawcy.

Podczas swoich badań sfotografowali oni za pomocą aparatu Hasselblad H2D osiem osób, które patrzyły na cztery różne osoby stojące za aparatem. Po wykonaniu zdjęć w wysokiej rozdzielczości (wspomniany wyżej aparat dysponuje matrycą 39 megapikseli) powiększali obraz odbity w źrenicach fotografowanych osób, wygładzili go i poprawili jego kontrast. Po powiększeniu twarz odbita w źrenicy miała rozdzielczość od 27 na 36 do 42 na 56 pikseli.

Okazało się, że pomimo słabej jakości powiększeń, były one wystarczająco dobre, by rozpoznać płeć, rasę, przybliżony wiek czy nawet wyraz twarzy danego człowieka. Oczywiście do tego, by uzyskane w ten sposób zdjęcie osoby, która odbija się w źrenicy nadawało się do czegokolwiek, muszą być spełnione pewne warunki. Przede wszystkim urządzenie musi wykonywać zdjęcia w dużej rozdzielczości. Dodatkowo osoba fotografowana musi patrzeć bezpośrednio w obiektyw. Metoda jest też tym bardziej skuteczna, im mniejsza jest odległość pomiędzy fotografowanym a fotografującym.

Choć wydaje się, że ograniczenia te spowodują, że metoda brytyjskich naukowców nie przyda się za bardzo technikom kryminalistycznym, zdarzają się przypadki, na przykład podczas porwań, w których przestępca fotografuje z bliska swoją ofiarę. Dzięki wzrostowi rozdzielczości aparatów fotograficznych instalowanych chociażby w smartphone’ach, można spodziewać się, że badania te przyczynią się do rozwiązania przynajmniej kilku spraw kryminalnych. Rick Deckard byłby dumny z Roba Jenkinsa i Christie Kerr.

Zdjęcie: Rob Jenkins


podobne treści