naukanews

Obama ma plan dla NASA: Mars – tak, Księżyc – nie

Prezydent Obama przybył wczoraj z gospodarską wizytą do Centrum Kosmicznego imienia Kennedy’ego. Cel? Przedstawić założenia swojego nowego programu dla NASA.

Obama chyba nigdy nie był wielkim entuzjastą podróży w kosmos. Już w czasie kampanii prezydenckiej sugerował, że NASA będzie jedną z pierwszych ofiar jego cięć budżetowych. Wkrótce jednak wyborcza arytmetyka zmusiła go do wycofania się z tych pomysłów. I jeszcze w lutym jego administracja zapowiedziała „nowy, ambitny plan” dla amerykańskiej agencji kosmicznej.

Teraz prezydent zaprezentował oficjelom z NASA szczegóły swoich pomysłów. I zaczęło się od cięć.

Żadnych własnych projektów

Po pierwsze: koniec z programem Constellation. Był to zbiór różnych projektów, które miały doprowadzić do skonstruowania nowego typu statku kosmicznego, zarówno do lotów orbitalnych, jak i podróży na Księżyc. W ramach programu miały powstać również rakiety do wynoszenia w przestrzeń kosmiczną ludzi i ładunku.

Razem z programem Constellation mają zostać wycofane wszelkie plany NASA mające doprowadzić do zbudowania nowych rakiet i statków kosmicznych. Cały proces powstawania nowej kosmicznej floty ma zostać bowiem sprywatyzowany.

To ogromna zmiana, bo do tej pory to inżynierowie Agencji projektowali wszystkie statki, a zewnętrzne firmy jedynie je wykonywały. Teraz to te firmy będą proponowały Agencji rozwiązania, a NASA będzie musiała po prostu wybrać jedno z nich.

Nowe zadania

Budżet NASA, obecnie wynoszący 15 miliardów dolarów, ma co roku wzrastać o 1,5 miliarda, ale większość tej sumy będzie przeznaczona na rozwój mechanizacji i robotyki, sprzętu podtrzymującego życie i nowych rozwiązań, takich jak uzupełnianie paliwa w trakcie lotu.

Obama zarysował też ogólnie plany, dokąd NASA ma się udać w przyszłości. Astronauci mają odwiedzać pobliskie asteroidy, w przyszłości także Marsa (choć to bardzo odległa perspektywa).

Amerykański prezydent powiedział jednak wprost: nie będzie powrotu na Księżyc. „Już tam byliśmy. W kosmosie jest znacznie więcej miejsc, które powinniśmy odwiedzić” – powiedział.

Quo vadis, NASA?

Jak więc widać, amerykański program kosmiczny czekają spore zmiany. Jak NASA będzie funkcjonowało w nowej rzeczywistości? Czy zmiany wyjdą Agencji na dobre? I, przede wszystkim, kiedy możemy się spodziewać prawdziwych, spektakularnych sukcesów, jak te sprzed 40 lat? Niestety, na odpowiedzi jeszcze trochę poczekamy. [Time]

Zdjęcie: Sumrow


podobne treści


  • j.juszkiewicz

    Fajna informacja, ale widzę jedną, sporą nieścisłość: to nie było tak, że NASA coś projektowała, a prywatne firmy wykonywały. Agencja określała tylko specyfikację, a firmy startowały do przetargu i poźniej same szukały technicznych rozwiązań. Gdyby inżynierowie z NASA mieli zaprojektować lądownik księżycowy, to Aldrin i Armstrong nie dolecieliby tam do dziś…