wtf

O tym jak pewien kierowca Google Street View nieoczekiwanie spotkał się z Buddą

Kierowcy Google Street View nie mają łatwego życia – muszą godzinami siedzieć za kółkiem i przebijać się czasem przez jedne z najgorszych dróg na świecie. A czasem zostają aresztowani przez rozwścieczonych tubylców. Tak jak ostatnio w Tajlandii.

Wioska Sa-eab znajduje się 615 kilometrów na północ od Bangkoku. Nie jest zbyt wielka, ale jej mieszkańcy są zgrani i zaprawieni w bojach, ponieważ od dawna protestują przeciwko planowanej tam budowie tamy. Dwa dni temu do wioski trafił samochód Google Street View, który mapował teren na potrzeby usług Google. Dość szybko jednak został otoczony przez zaniepokojonych mieszkańców, którzy postanowili dokonać obywatelskiego aresztowania kierowcy podejrzewanego przez nich o szpiegowanie na rzecz budowniczych tamy.

Następnie mieszkańcy przesłuchali go na tę okoliczność a kiedy kierowca zaklinał się, że nie ma z tym nic wspólnego, zaprowadzili go do lokalnej świątyni by tam, pod posągiem Buddy, oficjalnie przysiągł, że mówi prawdę. Po tym incydencie kierowca został zwolniony.

Mieszkańcy wioski przeprosili wczoraj „władze, Google, obywateli Tajlandii oraz mieszkańców świata” za ten incydent dodając, że „są ekstremalnie zaniepokojeni, ponieważ w przeszłości wielokrotnie zdarzało się, że ktoś próbował w przebraniu mapować okoliczne tereny.”

„Kiedy rozpoczynamy nowe projekty spotykamy czasem niespodziewane wyzwania a Google Street View nie jest tu żadnym wyjątkiem,” stwierdził rzecznik prasowy Google dodając, że „Street View stosuje się ściśle do prawa panującego w Tajlandii i wykorzystuje jedynie zdjęcia wykonane w miejscach publicznych.”

Zdjęcie: Flickr/yago1.com


podobne treści