wtf

O tym jak Google doszło do wniosku, że kupi pracownikom kolejkę jednoszynową

Można śmiało stwierdzić, że Google jest jednym z najlepszych pracodawców na świecie. Firma jest w stanie wydać całkiem sporo by spełnić nawet najdziwniejsze zachcianki pracowników. Ostatnio kupiła dwa wagony kolejki jednoszynowej.

Choć cała sprawa zaczęła się od żartu, skończyła się jak najbardziej poważnie. Kilka miesięcy temu Paul Cowan, inżynier pracujący w australijskim oddziale Google, zgłosił firmie zapotrzebowanie na kolejkę jednoszynową:

„W tamtym czasie Google Australia rozrastało się z jednego budynku w Pyrmont do dwóch. Pojawiły się nawet plotki, że niebawem pojawi się trzeci budynek więc z głupa zaproponowałem, że Google mogłoby kupić kolejkę jednoszynową i ją zainstalować pomiędzy trzema budynkami bo jesteśmy leniwi a poza tym fajnie jest mieć kolejkę jednoszynową,” opowiada Cowan.

W odpowiedzi na to zgłoszenie, Alecia, pracowniczka australijskiego kampusu Google, postanowiła w zabawny sposób wytłumaczyć dlaczego zakup kolejki jednoszynowej się nie opłaca. Korespondencja dość szybko zaczęła krążyć po tamtejszym oddziale Google bawiąc pracowników niezmiernie. Przez jakiś czas oczywiście, później wszyscy zapomnieli o całej historii. Prawie wszyscy.

Jakieś trzy miesiące później Alecia wezwała Cowana do swojego biura. Okazuje się, że Google, jak to Google, postanowiło jednak kupić kolejkę jednoszynową. Może nie całą, ponieważ połączenie w ten sposób trzech budynków naprawdę się nie opłaca, ale za to kupi dwa wagony kolejki Sydney Monorail, którą zamknięto w czerwcu tego roku. A Cowan wraz z innymi pracownikami mogą sobie wybrać, które wagony chcą – firma postanowiła zaadaptować je na nietypowe pokoje spotkań.

Ostatecznie wagony zostały zainstalowane 8 października w nowym budynku Google Australia. Sydney Morning Herald szacuje, że spełnienie nietypowej zachcianki pracowników kosztowało firmę około 250 tysięcy dolarów. Ale co to dla Google.

Zdjęcia: Google+/Paul Cowan


podobne treści