internet

NSA przechwytuje nasze zdjęcia i tworzy bazę danych dla algorytmów rozpoznawania twarzy

Pamiętacie może kontrowersje związane z algorytmem automatycznego rozpoznawania twarzy, który został wprowadzony jakiś czas temu przez Facebooka? Okazuje się, że to, czego obawiali się aktywiści domagający się wyłączenia tej funkcjonalności na terenie UE, zostało jednak zrealizowane, i to na ogromną skalę. Ale nie przez Facebooka, tylko przez NSA.

Jak donosi New York Times, w ramach jednego z programów masowej inwigilacji, NSA zbiera nasze zdjęcia i tworzy z nich bazę danych wykorzystywaną przez system automatycznego rozpoznawania twarzy. Źródłem fotografii są między innymi nasze maile, komunikatory czy portale społecznościowe. Z dokumentów wynika, że program ten realizowany jest już od co najmniej 2011 roku, a NSA uważa naszą skłonność do chwalenia się zdjęciami w Internecie za „olbrzymi, niewykorzystany potencjał” działalności wywiadowczej.

I rzeczywiście. Każdego dnia agencja przechwytuje kilka milionów zdjęć, z czego około 55 tysięcy nadaje się do tego, by przepuścić je przez algorytmy rozpoznawania twarzy. Wszystko to oczywiście w trosce o „bezpieczeństwo narodowe” oraz w ramach „walki z terroryzmem”.

Wśród dokumentów ujawnionych przez NYT, których źródłem jest oczywiście Edward Snowden, znajduje się między innymi prezentacja możliwości, jakimi trzy lata temu dysponował system rozpoznawania twarzy NSA. Zaprezentowano w niej zdjęcia mężczyzny w różnych sytuacjach, czasem z brodą, czasem ogolonego, który, pomimo zmiany wizerunku, rozpoznawany jest przez system na podstawie kilkudziesięciu różnych punktów identyfikujących.

„Nie chodzi nam tylko o tradycyjną komunikację. Wykorzystujemy w pełni cyfrowy arsenał do tego, by odnaleźć wskazówki pozostawione przez cel podczas rutynowych działań w sieci, by skompilować jego biograficzne i biometryczne dane,” czytamy w innym dokumencie NSA datowanym na rok 2010.

Opracowane przez NSA algorytmy mogą zostać wykorzystane nie tylko do rozpoznawania twarzy i porównywania ich z zebraną bazą danych – agencja może też dzięki nim śledzić konkretny cel. Ale to nie koniec. Równie wielką wagę NSA przykłada do analizy tła fotografii – inny zestaw algorytmów porównuje je ze zdjęciami satelitarnymi, w nadziei, że uda się gdzie dane zdjęcia zostało wykonane. Pocieszające jest chyba tylko to, że pomimo budżetu, jakim dysponuje NSA, agencja ma takie same problemy, co inne podmioty zajmujące się technologią rozpoznawania twarzy – zdjęcia wykonane pod odpowiednio ostrym kątem, nadal nie nadają się do tego typu analizy.

A przynajmniej nie nadawały się kilka lat temu.

Zdjęcie: Flickr/PVBroadz


podobne treści